środa, 22 lipca 2015

Czy w Turcji jest bezpiecznie?

Po poniedziałkowej straszliwej tragedii moja skrzynka mailowa zapełniła się zapytaniami, jak wygląda teraz sytuacja w Turcji i czy aby na pewno jest tu bezpiecznie. (Dla osób, które nie śledzą wiadomości- w mieście Suruç położonym niedaleko granicy z Syrią doszło do zamachu bombowego, w wyniku którego zginęło co najmniej 30 osób a ponad 100 zostało rannych, wstępne ustalenia idą w kierunku ataku samobójczego ISIL- do poczytania po angielsku TUTAJ lub po polsku na przykład TUTAJ). Podobne pytania, choć w nieco mniejszej skali, zadawano mi po zamachu na plażach Tunezji. Pora więc chyba odpowiedzieć na pytanie: czy w Turcji jest bezpiecznie?



Zacznijmy od jednego ważnego faktu: powierzchnia Turcji to ponad 780 tys. km2, czyli mniej więcej tyle, ile zajęłoby dwa i pół Polski. Zatem jeśli coś dzieje się przy granicy z Syrią, to wydarzenia te dzieli od Kapadocji, Ankary, Stambułu, czy nadmorskich kurortów co najmniej kilkaset kilometrów. Podczas ostatnich dwóch tygodni przemierzyłam 1400km Turcji samochodem i drugie tyle samolotem i nigdzie nie spotkałam się z żadnymi oznakami terroru czy bezpośredniego zagrożenia. Z tym, że oczywiście wszystko zależy od tego, gdzie się poruszamy- trzeba mieć świadomość, że tuż za południowymi granicami Turcji toczy się krwawy konflikt, płyną strumienie uchodźców, a ISIL nie przebiera w środkach aby utrzymać zagarnięte pozycje (np. syryjskie miasto Kobane położone praktycznie na samej granicy z Turcją przechodziło z rąk do rąk już co najmniej trzy razy). Wniosek: w większej części Turcji jest bezpiecznie, natomiast duże ryzyko wiąże się z podróżami na południe w regiony bezpośrednio dotknięte przez wojnę w Syrii i Iraku.

Po drugie: w Turcji prawie nie ma ekstremistów religijnych, zgodnie z konstytucją jest to państwo świeckie, choć oczywiście wśród religii dominuje islam. Działa to jednak na takiej samej zasadzie, jak w Polsce dominuje katolicyzm- zawsze znajdzie się grupa "moherowych beretów" broniących krzyża, ale to nie znaczy, że grozi nam Inkwizycja, prawda? Podobnie jest w Turcji, są tutaj ludzie mniej i bardziej zwariowani na punkcie religii, ale do dżihadystów im daleko. Oczywiście może się zdarzyć, że ktoś nam nawet bardzo nieprzyjemnie zwróci uwagę odnośnie nieprzyzwoitego stroju ale będzie to miało miejsce przy wizycie w meczecie, a nie podczas spaceru nadmorskim deptakiem.

Teraz kolejna rzecz: Turcja jest zaskakująco bezpieczna jeśli chodzi o kradzieże, włamania i wszelkiego typu drobną przestępczość. Oczywiście należy tutaj zachować trzeźwą ocenę sytuacji, bo bywają dzielnice, gdzie nikt o zdrowych zmysłach nie powinien sam chodzić, jeszcze w dodatku obwieszony aparatami, biżuterią i z grubym portfelem- ale taką dzielnicę rozpoznać można od razu i trzeba po prostu się wycofać.


W takich uliczkach w Stambule lepiej nie spacerować samemu

Tej dzielnicy w Ankarze również nie polecam do samotnego zwiedzania

I jeszcze jedno: zdrowy rozsądek to podstawa wszelkich działań. W styczniu głośno było o turystce, która została pobita i zgwałcona w Stambule. Nie stało się to jednak na ulicy, dziewczyna poznała jakichś dwóch lokalnych chłopaków i poszła z nimi do ich mieszkania, gdzie wydarzyła się reszta. Czy w Polsce poszlibyście sami z nieznajomymi wieczorem w jakieś obce miejsce? Ja na pewno nie- dlatego tym bardziej nie zrobiłabym tego w obcym kraju. To samo dotyczy samotnego jeżdżenia na stopa w kraju, którego języka i kultury nie znam- lepiej być zbyt ostrożnym niż potem żałować!

Ta sama zasada dotyczy wszelkiego rodzaju zgromadzeń i demonstracji- zdrowy rozsądek nakazuje trzymać się od nich z daleka. Interweniująca policja nie będzie przecież w ferworze wydarzeń sprawdzać naszego paszportu i może się zdarzyć, że znajdziemy się nagle w bardzo przykrej sytuacji (widziałam takie zdarzenie w Stambule, gdzie razem z demonstrującymi policja brutalnie "zgarnęła" przypadkowa turystkę i tylko szybka interwencja jej znajomych uchroniła dziewczynę przed przejażdżką policyjnym autobusem- przed kilkoma ciosami już niestety jej nie uchroniła).


Policja aresztuje demonstrującą aktywistkę...

... a tu pomyłkowo złapana turystka


I to chyba tyle. Ogólnie twierdzę, że na chwilę obecną Turcja jest bezpieczna (a już szczególnie dla turystów nie wyściubiających nosa z pięciogwiazdkowych nadmorskich hoteli). Dlatego nie warto wpadać w panikę, odwoływać wakacji' histeryzować i drżeć na sam dźwięk słowa "islam". Co nie zmienia faktu, że ostrożność należy zachować zawsze i wszędzie, bo nikt tak nie zadba o nasze bezpieczeństwo jak my sami!




2 komentarze:

  1. Biedni Turcy czy Tunezyjczycy ponoszą konsekwencję działam kilku nawiedzonych ludzi, którzy rzucają cień na te kraje. Znam wielu Tunezyjczyków, miłych uczynnych, którzy nie skrzywdziliby muchy... Właśnie teraz ich rodziny, pracujące w ośrodkach turystycznych drżą o swoją przyszłość, z powodu odwoływanych lawinowo rezerwacji.... Turcja "na szczęście" bo trudno tu mówić o szczęściu, jest troszkę w innej sytuacji na chwilę obecną. Zgadzam się z Tobą, że wszędzie jest niebezpiecznie. Rok temu w ataku na centrum handlwym w Nairobi zginęło sporo ludzi. W tym samym, w którym my rok wcześniej robiliśmy zakupy podczas wakacj w Kenii...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się całkowicie! Nie wolno dać się zwariować, oczywiście trzeba racjonalnie oceniać ryzyko i np. nie pchać się w regiony bezpośrednio narażone na działania wojenne, ale wiele innych rzeczy jest nie do przewidzenia (np. atak w pociągu w Madrycie czy w londyńskim metrze albo ten napad, o którym wspominasz). Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń