piątek, 9 października 2015

Lanie wody po turecku

Lato. Upał. Pić się chce. Wooodyyyy!

No właśnie, tutaj zaczyna się problem. Woda płynąca z tureckich kranów jest wstrętna. Przy czym są to dwa warianty wstrętności- albo woda na kilometr "pachnie" chlorem i innymi uzdatniającymi ją do spożycia chemikaliami, albo smakiem i wyglądem przypomina zawartość długo stojącego jeziora. Nie wiem, czy jest to problem tylko dużych tureckich metropolii (bo dostarczyć wodę dla kilkumilionowego miasta to zawsze spore wyzwanie), czy też problem jakości wody występuje wszędzie- trzeba jednak przyjąć założenie, że ogólnie wody prosto z kranu pić tutaj nie należy. Mycie zębów- ok, prysznic- proszę bardzo (choć jeśli ma się delikatną skórę, to momentalnie stanie się ona wysuszona i podrażniona), ale do wszelkiego typu celów konsumpcyjnych używać trzeba wody butelkowanej.


Na szczęście wybór jest duży



Oczywiście wiąże się z tym pewien zasadniczy problem logistyczny- ileż można dźwigać butli z wodą? Turcy to jednak sprytny naród i wymyślili bardzo efektywny system pozwalający ograniczyć wysiłek do minimum, a jednocześnie dający prace wielu ludziom. Praktycznie w każdym domu stoi mianowicie wielka butla wody mineralnej, do której dokupuje się pompkę i w ten sposób napełnia garnki i czajniki. Kiedy zawartość butli nam się wyczerpuje, po prostu dzwonimy pod numer "wodnej" firmy i za kilkadziesiąt minut pan ze świeżą butlą pojawia się w drzwiach. Z mojego punktu widzenia system ten jest wspaniały, bo nie trzeba nawet znać języka tureckiego ani składać konkretnego zamówienia- przed pierwszym skorzystaniem z usług danej firmy wystarczy zarejestrować się przez internet podając numer telefonu i adres, a potem trzeba tylko wykonać do nich połączenie, aby system na podstawie posiadanych danych sam wygenerował zamówienie. Po prostu genialne w swej prostocie. Taka butla wody ma 20 litrów i wystarcza mi na około 6 tygodni, koszt to około 10 lirów (cena butelki 3-litrowej to około 4 lirów i trzeba jeszcze ją dźwigać ze sklepu!).

Takie urządzonko znaleźć można w każdym domu w Ankarze

Dla estetów jest nawet opcja zakupu nakładki maskującej butlę

Jedna z firm dystrybucyjnych...

... i jeszcze jedna...

... i jeszcze jedna :)


Turcja ma wiele własnych wód butelkowanych, jednak co ciekawe ta szeroka oferta obejmuje prawie wyłącznie wody niegazowane. Woda gazowana nazywana jest tutaj "soda" i po pierwsze kupić ją można tylko w niektórych supermarketach, a po drugie kosztuje od 2,5 do 4,5 lirów za litrową butelkę (czyli tyle samo co na przykład cola). Dziwne, prawda?


Moje dwie ulubione "sody"

A wracając do wody pod prysznicem- tutaj też działa pewien system pozwalający uniknąć kłopotliwych rachunków. Większość nowo budowanych mieszkań ma założone wodne liczniki pre-paidowe, które ładuje się specjalną kartą uzupełnianą na poczcie. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, bo można konto doładować dowolną kwotą i uniknąć comiesięcznego zamieszania. Dla mnie jako osoby wynajmującej mieszkanie to też świetny sposób na rozliczenie się ze zużycia wody- mam po prostu to, za co zapłacę :)


Taka mała karta a ile problemów rozwiązanych!


6 komentarzy:

  1. Uff, na szczęście w mniejszych miastach woda aż taka straszna nie jest (wiele razy wzorem Turków piłam ją z kranu i jeszcze żyję ;))) współczuję stolicy i Stambułowi bo na pewno nie macie za różowo... Fajny wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Też doszłam do wniosku, że to problem dużych miast, podobno rok temu była straszna susza i Ankara cierpiała, nawet były jakieś ograniczenia w dostawach wody. W tym roku na szczęście nas to ominęło. I masz rację, w Alanyi woda była znacznie przyjemniejsza!

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Wolę Akminę, ale Kizilay też jest niezła.

      Usuń
  3. Tutaj to samo - niemal w każdym domu butla i pompka i brak wody gazowanej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie nie rozumiem dlaczego im z tą gazowaną nie po drodze :( I cierpię :(((

      Usuń