czwartek, 3 grudnia 2015

Śladami króla Midasa

Pisałam już kiedyś, że jestem ogromną fanką czasów starożytnych, więc w Turcji otworzyły się przede mną turystyczne bramy raju. Miejsca związane ze światem antycznym napotkać tu można zupełnie niespodziewanie i właściwie w każdej części kraju. Tak właśnie było w przypadku naszej wizyty w miejscu nazywanym Midas Şehri (Miasto Midasa), na ślad którego trafiliśmy przypadkiem, kiedy mając w planach nocleg w Afyonie przeglądaliśmy internet w poszukiwaniu niezbyt odległego celu wycieczki. Naszą uwagę przykuła sama nazwa Miasto Midasa oraz bardzo ciekawe zdjęcia, takie jak to:

źródło: internet

 


Kim był Midas? Według greckiej mitologii był to król frygijski, który za przysługę oddaną bogowi Dionizosowi otrzymał obietnicę spełnienia jednego życzenia. Poprosił zatem, aby wszystko czego dotknie zamieniało się w złoto- i o mało nie przypłacił tego śmiercią, bo w złoto zamieniało się także wszelkie pożywienie i woda. Wybłagał zatem utratę tego "daru", za to rzeka, w której umył dłonie stała się nagle złotonośna. Z kolei według innego mitu Midas był sędzią w pojedynku między Apollinem a Panem i niekorzystny wyrokiem na tyle zdenerwował Apollina, że ten ukarał go oślimi uszami. Midas nosił zatem turban, a o sekrecie wiedział tylko fryzjer, któremu za zdradzenie tej tajemnicy groziła śmierć. Fryzjera strasznie jednak dręczyła konieczność milczenia, zatem kiedy już nie mógł wytrzymać, wykopał głęboki dół i krzyknął do niego "król Midas ma ośle uszy", doznając wreszcie ulgi. Niestety, szum trawy, która później wyrosła w tym miejscu, układał się w szept "król Midas ma ośle uszy" i w ten sposób tajemnica wyszła na jaw.

Czyż te opowieści nie brzmią bajecznie? Nie zastanawiając się wiele udaliśmy się zatem w kierunku Miasta Midasa, żeby na własne oczy zobaczyć miejsce, w którym podobno żył legendarny król. Jest ono położone we Frygii, mniej więcej w połowie drogi pomiędzy miastami Eskişehir i Afyonkarahisar, w miejscowości Yazılıkaya. GPS miał nieco problemów w odnalezieniu drogi, ale po konsultacji z tubylcami jakoś odnaleźliśmy właściwą wioskę i interesujące nas miejsce.

Widok z płaskowyżu na wioskę Yazılıkaya
 





















Yazılıkaya okazała się miejscem uroczym i malowniczo położonym, natomiast pierwszy rzut oka na Miasto Midasa był sporym rozczarowaniem, bo zamiast widoku jak z fotki powyżej zobaczyliśmy to:


Yyyyy... ale jak to!?

Okazało się, że główna atrakcja Miasta Midasa, czyli wysoki na 20 metrów portal Świątyni Bogini Płodności Kybele, niestety jest w remoncie (który chwilowo polega tylko na podparciu wszystkiego drewnianymi rusztowaniami)  i nie zapowiada się, aby szybko ten stan się zmienił. Zatem tylko przez rusztowania zobaczyliśmy kunsztowne rzeźbienia układające się w geometryczny wzór na całej powierzchni skały, natomiast nie mogliśmy zobaczyć wyrytej na niej inskrypcji z imieniem Midasa, której to miejsce zawdzięcza swoją nazwę. Nie zrażeni niepowodzeniem ruszyliśmy jednak na podbój reszty płaskowyżu. Bardzo szybko uczucie lekkiego rozczarowania zastąpił zachwyt, bo widoki rozciągały się przed nami przepiękne. Po wdrapaniu się kilkadziesiąt metrów po wyrzeźbionych w skale stopniach ujrzeliśmy ciągnące się aż po horyzont różne formy skalne rozsiane po całej Dolinie Frygijskiej.

Trasa zaczyna się przy tej skale, dalej jest jeszcze ładniej
 
Wyobraźnia ma pole do popisu
 
Wielbłąd jak żywy!
 
Ta skała przypomniała ogromny ul
 
I tak aż po horyzont
 
Grupa przycupniętych mnichów ;-)
 
Trochę jak w Kapadocji, tylko zieleni znacznie więcej
 
Trawy niestety nie szumiały "król Midas ma ośle uszy"
 

Z samego Miasta Midasa datowanego na ok. VIII-VII w p.n.e. nie zostało wiele, nadal jednak przy odrobinie wyobraźni zobaczyć można resztki jego dawnej świetności. Frygijczycy wierzyli, że ich bogowie mieszkają w głębi ziemi pod górami (nawet imię ich głównej bogini Kybele oznaczało "Matka Góry"), więc w tym kierunku mocno rozwijali sztukę budowlaną. Do dziś pięknie zachowała się "mała skała Midasa", część schodów, cystern na wodę, komór grobowych, kamiennych ołtarzy i podziemnych tuneli (niestety wejście do nich jest obecnie już zbyt niebezpieczne). Postawiono nawet hipotezę, że Miasto Midasa tak naprawdę nie było miastem w ścisłym tego słowa znaczeniu, a raczej miejscem kultu religijnego, które podupadło wskutek jakiejś katastrofy naturalnej. No cóż, niezależnie od tego, co tu naprawdę się wydarzyło, okolica jest przepiękna i zdecydowanie możemy polecić Miasto Midasa jako cel kilkugodzinnej wycieczki lub pikniku (uwaga-bonus! prawie całkowity brak turystów, cisza i spokój!).

 
Wyryte w skale kamienne schody
 

"Mała skała Midasa" z VI w p.n.e.
 

Tajemnicze wgłębienia- może po kadziach na wino?
 
 
 
Mnóstwo tajemnych przejść i skalnych półek
 
 


5 komentarzy:

  1. śliczne miejsce :) A skały przypominają mi oczywiście nasz yunnański Kamienny Las :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że by mi się ten Twój Yunnan spodobał!

      Usuń
  2. I nie, że se idzie i zwiedza. Że pozwiedza se, cyknie fotki i już. Nie. Jeszcze podeprze to solidnie teorią, historią, historiografią, literaturą faktu i mitu. A potem powie: no to idziemy dalej, bo tam powyżej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze będę krzyczeć "nie spać, zwiedzać!" ;-)

      Usuń