piątek, 12 lutego 2016

Jak nie zwariować w Stambule


Stambuł (tur. Istanbul), dawna stolica Turcji, a jeszcze wcześniej stolica Cesarstwa Bizantyjskiego i Cesarstwa Rzymskiego. Miasto położone na dwóch kontynentach, wielokulturowe, ogromne, chaotyczne, głośne, kolorowe. Miejsce, które potrafi przytłoczyć i doprowadzić do obłędu. Jak nie zwariować podczas wycieczki do Stambułu? Jak planować i na co zwracać uwagę? Postaram się odpowiedzieć na te pytania, bazując na własnym doświadczeniu.


To zaledwie mała część Stambułu. Most na Bosforze spina europejską i azjatycką część miasta


Rada nr 1- poczytać trochę o Stambule i zastanowić się, co nas tak naprawdę interesuje. Nie dać się nakręcić przewodnikom wmawiającym nam, że wszystko koniecznie musimy zobaczyć. Stambuł oferuje dziesiątki atrakcji i bez choćby ogólnego planu utkniemy na amen. Zaopatrzyć się w plan miasta (lub chociaż jego centralnej części) i nosić go przy sobie podczas pobytu. 

Rada nr 2- szukając noclegu skoncentrować się na okolicy, którą zamierzamy zwiedzać. Trzeba pamiętać, że Stambuł jest metropolią zajmującą 5,343 km2 powierzchni i zamieszkaną przez około 15 milionów ludzi, więc nocleg w dzielnicy dalekiej od miejsc, które chcemy zobaczyć, będzie może korzystniejszy finansowo, ale pochłonie dużo czasu i stresu, więc zepsujemy sobie cały pobyt. Z mojego doświadczenia wynika, że większość turystów zainteresowana jest głównie okolicą Złotego Rogu i placu Taksim, zatem najlepiej właśnie tam szukać noclegów (dzielnice: Beyoǧlu, Eminönü, Fatih, ewentualnie Üsküdar lub Kadikoy, jeśli nie mamy nic przeciwko pływaniu tramwajem wodnym).


Trzeba liczyć się z tym, że Stambuł to miasto bardzo zatłoczone


Rada nr 3- planować zwiedzanie z dużym zapasem czasu pomiędzy poszczególnymi atrakcjami. Do większości popularnych miejsc ustawiają się już od rana potężne kolejki turystów, więc nie da się biegiem "zaliczyć" wszystkiego. Trzeba też pamiętać, że w piątki do godz. 14 zamknięte dla turystów są wszystkie meczety (piątek jest w islamie odpowiednikiem naszej niedzieli), więc na ten czas koniecznie zaplanować sobie obiekty nie-sakralne.



Meczet Sulejmanyie- widok trochę jak z bajki

Rada nr 4- starać się po mieście jeździć metrem lub tramwajem, z taksówek korzystać tylko w ostateczności, bo stambulskie korki są wręcz legendarne. Zakupić kartę miejską Istanbul Card, dzięki której transport wszystkimi środkami komunikacji (metro, autobusy, tramwaje, tramwaje wodne) jest prostszy i tańszy. Przy każdym przystanku/stacji metra stoją automaty do zakupu i naładowania takiej karty, koszt jej zakupu to 6 TL i można ją ładować dowolną kwotą na przejazdy, odbijając się potem na bramkach przy wejściu na perony. Przy użyciu Istanbul Card jeden przejazd to 2,15 TL, a przy użyciu żetonów koszt rośnie do 4 TL za przejazd, więc łatwo jest obliczyć, że zakup karty szybko się zwraca.


Główne trasy metra i tramwajów

Rada nr 5- oprócz wrażeń turystycznych nie zapominać o czymś dla ciała- zostawić sobie czas na skosztowanie słynnych tureckich potraw, latem pamiętać o noszeniu ze sobą wody.

Rada nr 6- w momencie, gdy poczujemy, że mamy już dosyć, odpuścić sobie intensywne zwiedzanie i trochę się zrelaksować. Moim wypróbowanym patentem jest pływanie tramwajem wodnym między azjatycką i europejską stroną Bosforu, można się wyciszyć i podziwiać bardzo malownicze widoki bez konieczności robienia czegokolwiek.



Takie widoki można podziwiać popijając kawkę na pokładzie promu


Rada nr 7- pamiętać o odpowiednim stroju, szczególnie, jeśli zamierzamy zwiedzać meczety. Odkryte ramiona, krótkie spodenki czy spódniczki, brak nakrycia głowy- te elementy mogą nam utrudnić wejście w niektóre miejsca. Co prawda przy meczetach często można wypożyczyć chusty, aby się stosownie okryć, ale ze względu na kwestie higieniczne jest to rozwiązanie ostateczne. Konieczne jest także wygodne obuwie i to najlepiej takie, które w miarę łatwo jest zdjąć i założyć (mówię oczywiście znowu o wejściu do meczetów).

Rada nr 8- na spokojnie z wyprzedzeniem zastanowić się, ile i jakiego rodzaju tzw. pamiątek chcemy przywieźć. Stambulskie sklepiki i bazary są bardzo obficie zaopatrzone we wszelkiego rodzaju gadżety produkowane typowo pod turystów, typu breloczki, figurki, wisiorki, magnesy, obrazy, przyprawy, szale, słodycze, szklanki i miliony innych dupereli- jest tego naprawdę tyle, że łatwo popaść w zakupowy szał i w pewnym momencie zorientować się, że nabyło się mnóstwo zupełnie niepotrzebnych rzeczy. Warto też pamiętać, że gadżety zakupione w pobliżu głównych atrakcji turystycznych będą zawsze droższe niż takie same kupione w trochę odleglejszych sklepikach.



Magnesy, amulety, lampki oliwne? Wybór jest trudny


A materiały o miejscach, które warto zobaczyć w Stambule, już niedługo będą pojawiać się na blogu- już teraz serdecznie zapraszam!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz