sobota, 30 kwietnia 2016

W starożytnym uzdrowisku


Jeśli pamiętacie mój styczniowy wpis o białych skałach (TUTAJ ), to przypominacie sobie zapewne, że obiecałam wtedy powrót do Pamukkale w zupełnie innej odsłonie. Właśnie dziś postanowiłam obietnicę tę zrealizować i zabieram Was do starożytnego miasta Hierapolis. Wycieczkę zaczynamy tam, gdzie skończyliśmy ją poprzednim razem, czyli na trawertynowej górze Jeśli myśleliście, że atrakcje już za Wami, to mocno się zdziwicie, bo prawdziwa przygoda dla wyobraźni dopiero się zaczyna! 

Najpierw trochę historii- lecznicze źródła i dogodne położenie sprawiły, że już około roku 500 p.n.e. w miejscu późniejszego Hierapolis istniało osadnictwo.

niedziela, 24 kwietnia 2016

Dwa święta w jednym

Wpadlibyście na to, żeby jednego dnia obchodzić równocześnie Dzień Dziecka i Święto Niepodległości? Dla mnie brzmi to dziwnie, ale Turcy wcielili w życie właśnie taki pomysł. 
23 kwietnia obchodzone jest tu  Ulusal Egemenlik ve Çocuk Bayramı, czyli Narodowe Święto Suwerenności i Dzień Dziecka. Serio!







Skąd wzięła się taka przedziwna kombinacja?  

środa, 13 kwietnia 2016

Autobusem przez Turcję


Pamiętacie posta o mojej podróży tureckim pociągiem (TUTAJ) ? Dzisiaj napiszę o innym środku komunikacji, a mianowicie autobusach międzymiastowych, które są bardzo popularnym sposobem przemieszczania się po kraju.


Prawdziwy potwór na kołach :)

A żeby nie szerzyć kryptoreklamy, pokazuję też nazwy i loga różnych innych sieci autobusowych:
 



Pomysł kilkugodzinnej podróży autobusem dotychczas kojarzył mi się z koszmarem i niewygodą. Dlatego kiedy pierwszy raz zmuszona byłam zaplanować przejazd kilkuset kilometrów tym środkiem lokomocji, nastawiałam się na bardzo nieprzyjemne doświadczenie.

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Słodko mi !

Jeśli jesteście miłośnikami słodkości, to w Turcji poczujecie się jak w raju. Większość serwowanych tutaj deserów jest słodka wręcz niemiłosiernie, a wszelkiego rodzaju polewy i syropy są praktycznie obowiązkowe. Jakieś lekkie owoce czy sorbety? Nieee, porządny deser musi mieć wręcz topić się w gęstej lepkiej polewie. Przyznam, że dla mnie to trochę za dużo szczęścia na raz (szczególnie po obfitym posiłku ciężko jest jeszcze wepchnąć w siebie porcję czegoś ociekającego płynnym cukrem), ale niezależnie od moich preferencji nie da się Turkom odmówić talentu kulinarnego.


Dużo i bardzo słodko- to główne zasady tureckich deserów



Turecki deser, który bardzo przypadł mi do gustu, to künefe (w Polsce spotkałam się z nazwą "włochacz").