czwartek, 19 maja 2016

Dzień Młodzieży, Sportu i (oczywiście) Atatürka

Turcja pełna jest niespodzianek. Dopiero co pisałam o przedziwnej kwietniowej kombinacji świąt, kiedy jednocześnie obchodzi się Dzień Dziecka i Święto Niepodległości (TUTAJ), a już mamy kolejną nie mniej dziwną kumulację. Tym razem jest to Dzień Młodzieży i Sportu, który jednocześnie nazywa się Dniem Pamięci Atatürka (tur. Atatürk'ü Anma Gençlik ve Spor Bayramı), a obchodzony jest właśnie dzisiaj, 19 maja.

Geneza święta jest dwutorowa i po raz kolejny u jego źródła leżą wydarzenia z życia Ojca Turków. 19 maja 1919 roku późniejszy założyciel Republiki Tureckiej przybył do Samsunu nad Morzem Czarnym, aby rozpocząć ogólnonarodowe powstanie wymierzone przeciwko planom podzielenia części upadłego Imperium Ottomańskiego między zwycięzców I wojny światowej. Zryw ten nazwano później Wojną o Niepodległość i stanowił on pierwszy etap późniejszego kultu Atatürka. Na wyraźne życzenie Mustafy Kemala od 1938 roku 19 maja obchodzony był jako Dzień Młodzieży i Sportu, natomiast drugi człon święta dodany został w roku 1981, kiedy to postanowiono uczcić stulecie urodzin Wodza. Dodam, że to stulecie było bardzo hipotetyczne, bo dokładny dzień urodzin Mustafy Kemala nie jest znany (ulokowanie tego wydarzenia akurat 19 maja przypisuje się samemu Atatürkowi, który uwielbiał wykorzystywać wszelkiego rodzaju symbole).

Jakakolwiek by nie była prawda, 19 maja to w Turcji dzień wolny od pracy i oficjalne święto państwowe, charakteryzujące się większą niż zwykle ilością flag narodowych i portretów  Atatürka w każdym dostępnym miejscu. Młodzież przygotowuje również specjalne akademie "ku czci" oraz konkursy i pokazy sportowe. Najbardziej niesamowite są pokazy gimnastyczno-taneczne odbywające się na mniejszych i większych stadionach, które wieńczy zwykle ustawienie ogromnej ludzkiej piramidy lub/oraz ułożenie symboli narodowych i portretów Ojca Turków. Ogólnie nie mam nic do świętowania, ale tego rodzaju obchody wydają mi się nieco pompatyczne i natrętnie kojarzą się z filmikami z Korei Północnej. I tak, jak szanuję historię Atatürka i podziwiam wpływ, jaki miał on na rozwój swojego kraju, to ta wręcz fanatyczna celebracja przy każdej nadarzającej się okazji przyprawia chwilami o dreszcz przerażenia.

Dla mnie osobicie majowe święto łączy się ze średnio pozytywnymi skojarzeniami-  do szału doprowadzała mnie młodzież ćwicząca na sąsiadującym z naszym biurem boisku, która przez kilka tygodni dzień w dzień przez 3-4 godziny doskonaliła skomplikowany układ choreograficzny do wtóru tradycyjnej muzyki tureckiej. Odliczane przez mikrofon na pełen regulator "i jeeee-den, i dwa, i trzy, i cztery... stop... jeszcze raz.... i jeeee-den, i dwa, i trzy....." na tle bębnów i piszczałek, którymi torturowano nas przez ten cały czas, sprawiło, że mało kto czekał na 19 maja tak jak ja!

Kulminacyjny punkt pokazu- ludzka piramida (źródło: internet).....

... ale utworzony ze sportowców podpis Atatürka przebija każdą piramidę (źródło: internet)...

... a jak nie ma piramidy, to muszą być przynajmniej gigantyczne portrety i żywe flagi! (źródło: internet)



Na koniec zapraszam jeszcze na akademię "ku czci" oraz zeszłoroczny stadionowy pokaz jednego z uniwersytetów w Ankarze (oba filmiki pochodzą z youtube):










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz