poniedziałek, 26 stycznia 2015

Ojciec Turków

Bardzo trudno jest mi pisać o Turcji, bo usilnie staram się na moich blogach unikać polityki. Jednak tym razem nie mam żadnych wątpliwości- aby zrozumieć, czym Turcja jest dzisiaj i jak odbierać jej życie codzienne, należy przynajmniej trochę zahaczyć o politykę i historię, a przede wszystkim cofnąć się do tego, jakim krajem była ona na początku XX wieku i co wydarzyło się później.




A zatem mamy rok 1921, Turcja nadal jest jeszcze sułtanatem ze stolicą w Konstantynopolu (który za kilka lat stanie się Stambułem), kalifatem (wyznaniowym państwem islamskim), krajem zacofanym i mentalnościowo całkowicie azjatyckim, w dodatku uwikłanym w wiele konfliktów.

wtorek, 20 stycznia 2015

Centrum handlowe też może zaskoczyć

Tydzień temu pisałam, że biorąc pod uwagę opuszczone ulice miasta, zastanawiam się, gdzie się podziali wszyscy ludzie. Dzisiaj rozwiązałam tę zagadkę i wiem już, gdzie wszyscy się ukrywają. Centra handlowe i sklepy- o tak, tam tłoczy się jakieś 2/3 Ankary (bo pozostałe 1/3 w nich pracuje). Naprawdę, zjawisko jest fascynujące. Normalne ulice- opuszczone i wymarłe, przez 20 minut marszu można psa z kulawą nogą nie spotkać. Okolice, w których znajdują się duże ilości sklepów- tłum nieprzebrany.




Ha! Mam was!
Odkryłam, gdzie się podziewają wszyscy ludzie!

Widząc te dzikie hordy napierające na centra handlowe, postanowiłam i ja tam zajrzeć, bo może akurat coś rozdają za darmo, albo nawet dopłacają i dlatego wszyscy tak ciągną w tym kierunku?

sobota, 17 stycznia 2015

Co o meczetach wiedzieć należy

Jednym z głównych wyzwań związanych z życiem w Ankarze, czy ogólnie Turcji, jest fakt, że znalazłam się w kraju muzułmańskim (choć na szczęście jest to islam w wersji nie-ortodoksyjnej). Owszem, przebywałam już wcześniej w innych krajach mocno naznaczonych islamem, jak np. Bośni i Hercegowinie, Kosowie, Macedonii czy Albanii, ale zawsze były to tylko kilkudniowe wyjazdy. Tym razem jest inaczej, bo mieszkając przez dłuższy czas w Ankarze raczej trudno będzie mi ignorować muzułmańskie zwyczaje. Na pewno temat ten będzie jeszcze wiele razy przewijał się w moich zapiskach, ale dzisiaj chcę zacząć od rzeczy najbardziej rzucającej się w oczy (a raczej w uszy).


Taki widok to teraz dla mnie codzienność


Tak, chodzi oczywiście o meczety.

niedziela, 11 stycznia 2015

Taksi, taksi

Po trzech dniach spędzonych w Ankarze na pewno nie mogę się jeszcze nazwać specjalistą od Turcji. Jednak zdążyłam już poczynić kilka obserwacji na skalę mikro i jedną z takich ciekawostek zamierzam się właśnie podzielić. 

Otóż ostatnie dwa dni spożytkowałam na intensywne spacery po najbliższej okolicy, aby trochę zorientować się w przestrzeni, w której przyszło mi żyć. I stwierdzam jedno: tubylcy nie lubią poruszać się na pieszo. Ma to oczywiście sens, gdy pomyśli się o ogromnych rozmiarach tureckiej stolicy i odległościach, jakie trzeba pokonać żeby choćby przemieścić się między dzielnicami. Ale niechęć do poruszania się na pieszo ma chyba jakieś głębsze korzenie, bo przecież w kilkumilionowym mieście nie są chyba normalne puste chodniki?

sobota, 10 stycznia 2015

Türkiye'ye hoşgeldiniz


Türkiye'ye hoşgeldiniz, czyli "Witamy w Turcji" - takimi słowami przywitał mnie kierowca odbierający mnie z lotniska w Ankarze i chyba dopiero w tym momencie uświadomiłam sobie, że faktycznie i nieodwołalnie stanęłam przed nowym kulturowo-językowym wyzwaniem. Stało się, jestem w Turcji!!!!

Jak wyglądają pierwsze skojarzenia z Turcją przeciętnego Polaka (w tym także moje)? Wiadomo- słońce, morze, palmy i przede wszystkim CIEPŁO! No cóż, najwyraźniej w moim przypadku nic nie może być takie proste.