Kiedy pierwszy raz wybierałam się do Stambułu, wszyscy powtarzali mi, że obowiązkowym punktem do zwiedzenia jest tzw. Błękitny Meczet. Ponieważ jednak nieco sparzyłam się na równie mocno rekomendowanej świątyni Hagia Sophia (szczegóły TUTAJ), do pomysłu zwiedzania Błękitnego Meczetu także straciłam zapał. Dopiero podczas kolejnej wizyty w Stambule doszłam do wniosku, że nawet jeśli zabytek jest przereklamowany, to jednak powinnam wyrobić sobie zdanie na podstawie samodzielnej obserwacji. Czy warto było?
| Błękitny Meczet na tle błękitnego nieba |
Sultanahmet Camii, popularnie nazywany Błękitnym Meczetem, z zewnątrz wygląda imponująco. Sześć minaretów, ogromny dziedziniec i widoczna już z daleka kopuła musiały stanowić nie lada wyzwanie dla XVII-wiecznych budowniczych.