poniedziałek, 4 lipca 2016

Bizantyjskie mozaiki i orientalne kaligrafie, czyli Hagia Sophia


O tym miejscu napisano już tysiące stron. Odwiedza je co roku ponad trzy i pół miliona turystów. Widnieje w każdym przewodniku, a zwiedzanie go to jeden z żelaznych punktów każdej wycieczki po Stambule. Hagia Sophia (tur. Ayasofya)- Boża Mąrość- Wielki Kościół- to tylko niektóre nazwy nadane mu przez wieki... Nie ma siły, na blogu o tematyce tureckiej musi się znaleźć poświęcony mu wpis!


Hagia Sophia góruje nad stambulskim półwyspem nazywanym Złotym Rogiem


Historia Hagia Sophia jest prawie jak telenowela pełna zaskakujących zwrotów akcji. Pierwszy chrześcijański kościół "Świętych Apostołów" powstał w tym miejscu w 360 roku za czasów panowania cesarza Konstantyna, jednak został dwa razy zniszczony- za pierwszym razem z opcją odbudowania, a za drugim razem dokumentnie podczas zamieszek po wyścigach konnych w 532 roku. Świątynia w obecnym wspaniałym kształcie ufundowana została w VI wieku przez cesarza Justyniana I jako imponująca w swym rozmiarze i bryle katedra bizantyjska, stając się symbolem dla całego ówczesnego świata chrześcijańskiego. Do jej budowy cesarz zatrudnił wybitnego architekta Antemiusa i geometrę Isidorusa, a każdy z nich miał do pomocy kolejnych 100 architektów i innych utalentowanych specjalistów. Ściągano najszlachetniejszy budulec w postaci marmuru w różnych odcieniach, kolumn ze świątyń greckich i egipskich oraz dekoracyjnego drewna. W późniejszych latach kościół kilka razy padł ofiarą pożarów, ale za każdym razem został odbudowany. Przez ponad 900 lat świątynia służyła jako kościół  bizantyjski i była wzbogacana we wspaniałe freski, mozaiki i inne elementy dekoracyjne typowe dla tej wiary. W 1204 roku podczas IV krucjaty przeszła z rąk prawosławnych w ręce katolików. Jej los odwrócił się kompletnie w 1453 roku, kiedy po zdobyciu Konstantynopola sułtan Mehmed II nakazał zamienić ją w meczet i udał się tam na pierwszą piątkowa modlitwę po wygranej bitwie. Prace związane z przebudową nadzorował kolejny wybitny architekt Sinan. Stopniowo dobudowywano minarety (dlatego mają one różne kształty), dokonywano też innych przeróbek, aby dopasować świątynię do wymagań islamu. Dodano wielkie medaliony z wykaligrafowanymi imionami Allaha, Mohameta i kalifów, zamalowano twarze serafinom, zakryto mozaiki przedstawiające  świętych i osoby boskie, dobudowano fontannę ablucyjną i elementy wystroju służące do odprawiania modlitw muzułmańskich. Ayasofya została także ufortyfikowana. Funkcjonowała ona jako meczet przez prawie 500 lat, aż w 1935 roku Mustafa Kemal Atatürk podjął decyzję o przekształceniu jej w muzeum, który to stan utrzymuje się do dzisiaj. Obecnie prowadzone są prace konserwacyjne i restauracyjne we wnętrzu głównego budynku, które mają zapobiec jego powolnemu niszczeniu.


Hagia Sophia z zewnątrz- mieszanka architektury bizantyjskiej i ottomańskiej


Wnętrze Ayasofya to też mieszanka- układ bazyliki, kolumny ze świątyń greckich,
bizantyjskie mozaiki i orientalne kaligrafie


Kamień nagrobny doży weneckiego Enrico Dandolo, dowódcy IV krucjaty,
który zmarł w Konstantynopolu w rok po zdobyciu Hagia Sophia

 


Słynne minarety przy Ayasofya- pierwszy, drewniany, był dobudowany natychmiast po zdobyciu Konstantynopola, jednak nie przetrwał do współczesności. Później powstał minaret z brązowych cegieł, następnie jeden po stronie wschodniej, a za kolejnego sułtana dwa bliźniacze po stronie zachodniej. Różniące się od siebie dekoracje wynikają ze zmieniającej się między XV a XIX wiekiem architektonicznej mody.
 




Przykład elementów orientalnych- fontanna dobudowana w 1740 roku za panowania sułtana Mahmuda I
 

Jak wygląda zwiedzanie Hagia Sofia w praktyce? Przede wszystkim już na etapie zakupu biletów warto nastawić się na długą kolejkę turystów, która jednak na szczęście szybko się przesuwa do przodu (uwaga na naciągaczy chodzących wzdłuż kolejki i próbujących sprzedać "super-ekspresowe" bilety wstępu!). Same bilety tanie nie są, 40 TL od osoby, można też za dodatkowe 15 TL wypożyczyć audio-guide (inne szczegóły nt. cen i godzin wstępu TUTAJ). Na spokojne zwiedzanie terenu Hagia Sophia potrzebne są ok. 2 godziny. Pisząc "spokojne" mam na myśli dopasowane do naszego tempa i dające możliwość zrobienia zdjęć lub czytania interesujących nas opisów w przewodniku- bo coś takiego jak "spokojne" zwiedzanie tego miejsca w sensie ciszy i skupienia absolutnie nie istnieje. Ja byłam tam w kwietniu, długo przed rozpoczęciem sezonu turystycznego, a mimo wszystko miałam problem w przebiciu się przez tłumy zwiedzających i niezakłóconym przystawaniu w miejscach, które szczególnie zwróciły moją uwagę. Niestety, wyraźnie było widać, że wiele osób znalazło się w Hagia Sofia nie dlatego, że je to miejsce zainteresowało, ale dlatego, że "wypada" tam być i móc się tym pochwalić. Wielojęzyczny gwar, migawki aparatów, okrzyki rodziców wołających wynudzone dzieci, rozchichotane nastolatki robiące sobie selfie, pokrzykiwania przewodników zbierających swoje grupy... ech, nie cierpię takiego zwiedzania. Samo wnętrze świątyni też nie wypadło tak dostojnie, jak to sobie wyobrażałam- mdłe światło, duchota, ścisk, gwar, spora część zastawiona rusztowaniami... jakoś nie mogłam odnaleźć tego wspaniałego historycznego klimatu, na który tak bardzo się nastawiłam. Nie wiem, czy wypada się przyznać, ale mnie Hagia Sofia po prostu rozczarowała, bo wygląda znacznie dostojniej z zewnątrz niż w środku. Żeby jednak było jasne-nie jest tak, że nie ma tam czego oglądać, bo na cierpliwego turystę czeka wiele perełek. Kilka z nich postaram się pokazać i opisać na zdjęciach poniżej.


Zacznę od kilku przykładów bizantyjskiej mozaiki:


Mozaika Chrystusa Pana Wszechświata na Bramie Cesarskiej (X wiek)
 
 

Mozaika Błagalna- Dziewica Maryja i św. Jan Chrzciciel proszą Jezusa
o zmiłowanie nad ludźmi w czasie Sądu ostatecznego (XIII wiek)

 


Mozaika obrazująca cesarzy składających dary Jezusowi Chrystusowi (XII wiek)
 

Mozaika Matki Bożej na wewnętrznej części centralnej kopuły (IX wiek)
 


Tu również rodzina cesarka składa dary Jezusowi- tym razem jest to makieta bazyliki i symbol miasta (X wiek)
 


Na wsparciach kopuły znajdują się postacie sześcioskrzydłych aniołów (serafinów), którzy chronią Tron Pański w niebiosach. W czasach otomańskich twarze aniołów zakryte były metalowymi tarczami, które zdjęto dopiero podczas restauracji w 2009 roku.


A tutaj już elementy orientalne, które pojawiły się w świątyni po przekształceniu jej w meczet:



Medaliony z wykaligrafowanymi imionami pierwszych kalifów
 
 
Orientalne wzory i dekoracje między kolumnami
  

Symetryczne dekoracje na suficie


Elementy mozaiki z czasów ottomańskich


Żyrandole z lampami oliwnymi
 
Dwa marmurowe dzbany przywiezione ze złupionego miasta Bergamo.
W każdym mieściło się ponad 1200 litrów soku lub wody, którą rozprowadzano w meczecie podczas długo trwających nocnych uroczyści i świąt religijnych.
 
Ayasofya, jak każdy szanujący się zabytek, ma także swoje tajemnicze miejsce. Jest nim "płacząca kolumna", z którą związana jest (a jakże!) legenda. Podobno Cesarz Justynian szukający ukojenia w potężnej migrenie oparł się czołem o tę kolumnę i został natychmiast uzdrowiony za pomocą tajemniczej wody, która spłynęła na jego czoło. Opowieść o cudzie szybko się rozeszła i od tego czasu zaczęły się tu ustawiać całe kolejki osób chcących doznać podobnej łaski. A ponieważ wierzono, że cudowna moc płynie ze środka kolumny (do której spłynęły podobno łzy Dziewicy Maryi), szybko powstało w niej wgłębienie. Do dziś funkcjonuje tradycja wkładania do tego wgłębienia kciuka i wykonywania pełnego obrotu pozostałymi palcami- ma to zapewnić spełnienie się sekretnego życzenia, czego gwarantem ma być lekko wilgotny kciuk wyjmowany z wgłębienia.
 
Na kolumnie wyraźnie widać miejsce, którego codziennie dotykają setki ludzi


Przy cudownej kolumnie jest oczywiście nieustająca kolejka chętnych


Ostatnio o Hagia Sophia głośno jest w mediach tureckich i wzbudza ona dyskusje jak żaden inny turecki zabytek. Dzieje się tak głównie z dwóch powodów- regularnych demonstracji muzułmanów domagających się przywrócenia świątyni statusu meczetu oraz prasowych doniesień o potencjalnie zbliżających się trzęsieniach ziemi, mogących zburzyć ten zabytek. Cóż, każde z tych wydarzeń byłoby swojego rodzaju katastrofą, która doprowadziłaby do zniszczenia tego historycznego miejsca, więc pozostaje mieć nadzieję, że żadne z nich się nie urzeczywistni.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz