poniedziałek, 21 grudnia 2015

Chrześcijańskie święta w muzułmańskim kraju



Post powstał w ramach projektu Kalendarz Adwentowy Klubu Polek (więcej TUTAJ). Codziennie między 1 a 24 grudnia na na blogach Klubowiczek pojawiają się posty związane z nachodzącymi Świętami. Różnorodność tematów oraz ciekawostki z najróżniejszych krajów na pewno Was zainteresują. Zapraszam do śledzenia, czytania, komentowania!






Jak wszyscy wiemy, Turcja jest krajem w przeważającej części muzułmańskim, zatem nie można spodziewać się tutaj hucznego obchodzenia świąt Bożego Narodzenia. Nie ma Wigilii, kolęd, specjalnych potraw, ani świątecznych prezentów. Myliłby się jednak ten, kto sądzi, że postać Jezusa i historii jego narodzin jest tutaj zupełnie nieznana. Dla mnie osobiście wielkim zaskoczeniem było dowiedzieć się, że muzułmanie również czczą Jezusa- ale nie jako osobę boską, a jako jednego z największych proroków. W tradycji islamu, podobnie jak u chrześcijan, istnieje nawet podobna do biblijnej opowieść o cudownych narodzinach Jezusa. Nie miał on ludzkiego ojca, został poczęty przez boskie tchnienie, a Maryja aby uniknąć kłopotów uciekła na pustynię. Kiedy nadszedł czas porodu, Bóg przez anioła zesłał jej pomoc. Po powrocie do najbliższych pokazała im dziecko, które przemówiło, potwierdzając otrzymane od Boga posłannictwo: Ja jestem Sługą Bożym. W tradycji muzułmańskiej Jezus nazywa się Isa ibn Marjam (czyli Jezus syn Maryji).




źródło: internet



Nie zmienia to faktu, że w nauce islamu stanowczo zabronione jest wykonywanie jakichkolwiek wizerunków osób boskich czy świętych. W związku z tym nawet gdyby jakiś pobożny Turek chciał celebrować czas narodzin proroka, to na pewno nie mógłby postawić sobie stosownego obrazka (bo przecież nie szopki, skoro według tutejszej tradycji żadnej szopki nie było...). Ale i tak musiałby to być naprawdę wyjątkowo religijny człowiek, bo przeciętnemu Turkowi Boże Narodzenie nie kojarzy się zupełnie z niczym. Ci, którzy maja trochę kontaktów z Europą czy Stanami, coś tam wiedzą o uroczystej rodzinnej kolacji i prezentach, ale wiążą ten fakt raczej z Nowym Rokiem, a nie z jakimkolwiek innym wydarzeniem. W języku tureckim nie istnieje nawet wyrażenie, którego można by użyć składając życzenia bożonarodzeniowe :( Na próżno jest też szukać na tureckich wystawach figurek bezpośrednio nawiązujących do chrześcijańskich tradycyjnych żłobków. W okresie świąteczno-noworocznym zobaczymy jednak mnóstwo choinek, bombek, aniołków, Mikołajów i innych tego typu dekoracji, które są co prawda jedną wielką komercją, ale dla osób z naszego kręgu kulturowego mogą stanowić przynajmniej namiastkę bożonarodzeniowej atmosfery.






















6 komentarzy:

  1. Mam takie same wrażenia jeśli chodzi o Maroko. Boże Narodzenie to zwykły dzień. A dekoracja istnieje tylko w celach marketingowych. Nie w domach ale sklepach i galeriach handlowych. Wszystkie kraje muzułmańskie tak mają. A mieszkający w nich chrześcijanie - głównie cudzoziemcy sami sobie święta organizują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. W sumie trudno się dziwić, my też nie celebrujemy świąt wynikających z tradycji innych religii. A komercja rządzi się swoimi prawami i każdy pretekst jest dobry byle zarobić.

      Usuń
  2. Taaa...
    [internat, ...powiedzmy]
    - co tam dłubiesz? Wracaj tu! Szkło wódą nachodzi i karty stygną!
    - esa z życzeniami wigilijnymi, zaraz będę.
    - poj.. cię? Aleś zapił :D Wigilia była dawno te...
    - u prawosławnych jest dziś = morda![ciii...] bo tu się esa produkuje, a klawiszki nadal malutkie...

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buahahah, jak bym słyszała Gruzinów (bo u nich najpierw w grudniu "nasze" święta, potem "nasz" Nowy Rok, potem w styczniu prawosławne święta i prawosławny Nowy Rok- łącznie cztery tygodnie imprezowania :-)))

      Usuń
  3. To jeszcze dodam, że w elitarnej szkole wojskowej m. in. przysługiwał tzw "urlop świąteczny" i wszyscy przenieśli broń itd. do jednego magazynu, którego pilnowały "podpadziochy" szczęśliwe, że nie trafiły pod prokuratora za swe wyczyny - i se bojce na te święta poooojechali.
    Wrócili (ojjj ciężko po świętach w kamasze wracać, zasmuceni w palarni siedzieliśmy pod ścianami, póki mroźny poligon nie ożeźwił był ;) )
    Jakiś tydzień później drogą służbową melduje się do d-cy 2KPSChWZ przedstawiany przez równie zmitygowanego d-ce pl. żołnierz ze słuszną prośbą o należny urlop świąteczny.
    Miny wszystkich po kolejnych szczeblach drogi służbowej - tak!
    Bezcenne!
    Prawosławny.
    Należy się. Kropka. Pojechał. Dwa razy. I fajnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest patent! Jakby obchodzić święta z wszystkich możliwych religii, to by się człowiek za bardzo nie napracował ;-)

      Usuń

Najpopularniejsze posty na blogu