piątek, 17 kwietnia 2015

Jeśli wątróbka, to tylko z Edirne!

Każdy ma jakieś dania, których absolutnie nie znosi. Ja nie cierpię wątróbki. Sam jej zapach przyprawia mnie o mdłości i nie wiem jak bardzo desperacko głodna musiałabym być, aby zjeść tę potrawę przygotowaną na któryś z tradycyjnych polskich sposobów. A jednak w Turcji całkiem niedawno zjadłam jej sporą porcję i to zupełnie dobrowolnie (choć początkowo nieświadomie, bo przekonana byłam, że mam na stole trochę dziwnie przyprawione drobiowe nugettsy). Jak to możliwe?

Tak, to jest wątróbka!

Jest takie miasto w Turcji, w którym przygotowywanie wątróbki rozwinięto do potężnej sztuki kulinarnej. Miasto to nazywa się Edirne i leży w północnej Turcji, blisko granicy z Bułgarią oraz Grecją. Ma za sobą wieki tradycji- było kiedyś turecką stolicą i siedzibą sułtana- zatem zapewne jeszcze z tamtych czasów pochodzą wyrafinowane potrawy kuchni lokalnej.

Jak powstaje ta niesamowita potrawa nazywana tutaj ciğer i jakim cudem pokonała moją potężną  niechęć do wszystkiego co choćby trochę przypomina wątróbkę? Przede wszystkim używa się tylko wątroby cielęcej. W odróżnieniu od tradycyjnego sposobu, tutaj mięso kroi się nie w wielkie kawałki,  a w cieniutkie plastry, usuwając przy okazji wszelkie żyły, błony i co tam jeszcze paskudnego zwykle zawiera wątróbka. Następnie te cieniutkie płaty obtacza się w soli, pieprzu i mące, po czym na dosłownie kilka chwil wrzuca się je do wrzącego oleju. I voilà, już mamy gotowy posiłek. Zapachu wątróbki nie uświadczy się absolutnie, a smak jest bardzo delikatny. Ważne jest oczywiście, aby olej do smażenia zmieniany był codziennie, bo to bardzo wpływa na smak potrawy- no ale miejscowi dokładnie wiedzą, gdzie ta procedura jest przestrzegana i tylko przed takimi knapkami tworzą się długaśne kolejki, inne na nadmiar chętnych nie narzekają. Tradycyjnie wątróbka serwowana jest z pikantnym sosem chili, pomidorami, cebulą i suszonymi lub smażonymi ostrymi papryczkami, a do popicia koniecznie służy ayran- popularny lekko słonawy jogurt. Uczta nieziemska!

Oprócz wątróbki, Edirne słynie jeszcze z kilku innych rzeczy (nie tylko kulinarnych)- ale o tym to już innym razem....


Tylko przed dobrymi knajpami tworzą się kolejki
Za kucharzem wielka micha wątróbki, która będzie pusta za kilkanaście minut
Ruch jak na dworcu, kolejne porcje znikają momentalnie

Tak wygląda porcja ciğer- czyż nie jest podobna do smażonego kurczaka?

Obowiązkowe wątróbkowe dodatki
Do popicia koniecznie ayran!





4 komentarze:

  1. Ja akurat wątróbkę lubię, ale chętnie jej spróbuję i w nowej odsłonie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jej nie cierpie glownie ze wzgledu na ohydny jak dla mnie zapach- w Edirne bylam wiec bardzo pozytywnie zaskoczona!

      Usuń
  2. no tak, taka pyszniutka... z malinami... to ja też uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie jest to absolutnie jedyna watrobka, dla ktorej moge zrobic wyjatek :)))

      Usuń