niedziela, 25 października 2015

Smak i zapach granatów





W dzisiejszej odsłonie "W 80 blogów dookoła świata" pokazujemy produkty z różnych stron świata, które szczególnie przypadły nam do gustu. Zapraszam zatem do kolejnej wirtualnej wizyty w Turcji, a także na blogi innych podróżników, do których linki znajdziecie na końcu artykułu!







Kiedy myślę o moich ulubionych tureckich produktach, od razu przychodzi mi do głowy smak i zapach granatów. W Polsce owoce te są stosunkowo drogie i rzadko występują w jadłospisie, za to w Turcji spotkać je można na każdym stoisku z owocami i wykorzystywane są na wiele sposobów.

Dojrzałe, soczyste granaty były jedną z pierwszych rzeczy, którymi zajadałam się po przyjeździe do Ankary, rozkoszując się egzotycznym smakiem i  tankując spory zapas witaminy C (a przy okazji potasu i błonnika, o czym jednak wtedy jeszcze nie widziałam. Dopiero później dowiedziałam się także, że owoc granatu skutecznie zwalcza choroby serca i układu krążenia, obniża ciśnienie krwi, działa korzystnie przy problemach z trawieniem, astmie, przeziębieniach, a nawet przy niektórych rodzajach nowotworów.). Wracając do głównego tematu- pierwszym tureckim wynalazkiem, który niesamowicie ułatwił mi życie, była miseczka do granatów. Zapytacie, o co chodzi? Ktokolwiek próbował obierać granat, ten wie, jak ciężko jest przebić się przez twardą skórkę i wyłuskać ziarna, nie tracąc przy tym cennego soku. W dodatku sok z granatów straszliwie plami, więc katastrofa jest nieunikniona. Turcy poradzili sobie jednak z tym problemem, konstruując urządzenie genialne w swej prostocie. Ma ono postać plastikowej miseczki z kratką u góry. Przekrojony wzdłuż "równika" owoc granatu kładziemy na kratkę i mocno uderzamy łyżką w skórkę, dzięki czemu pięknie oddzielony miąższ i sok spływają do miseczki. Proces czysty i szybki, a przy okazji można się odstresować dzięki intensywnemu waleniu w owoc ;-)


Taka niepozorna miseczka, a jak ułatwia życie!

Instrukcja obsługi

Drugim tureckim wynalazkiem, którego mi bardzo brakuje, są budki nazywane "witaminowym depozytem"- czyli nic innego, jak kioski, w których sprzedaje się świeżo wyciskane soki z różnych owoców. U nas to rzadkość, ale w Turcji są bardzo popularne. Można sobie wybrać spośród kilku rodzajów owoców i warzyw (ja najchętniej kupowałam sok z granatów, ale są też np. pomarańcze, marchewka, jabłka), można też poprosić o zmiksowanie kilku z nich. Sok wypić można na miejscu lub zabrać w plastikowej butelce. Najważniejsze w tym wszystkim jest, że nie ma tu żadnej chemii ani dziwnych ulepszaczy smaku, sok wyciskany jest bezpośrednio przy kliencie i ma się absolutną gwarancję świeżości. 



Aż ślinka cieknie...

Świeżo wyciśnięty soczek schładzany jest w lodowej kąpieli

Sok z granatów pokochałam również w postaci skoncentrowanej, jako dodatek do wszelkiego rodzaju sałatek i surówek. W Turcji jest on z reguły podawany w restauracjach obok oliwy z oliwek i sosu balsamicznego jako jedna z opcji dressingu. Jego słodko-kwaśny smak jest na tyle charakterystyczny, że nawet najbardziej mdłej sałacie dodaje przyjemnej lekko egzotycznej nuty. 


Odrobina Turcji w sałatce... pyszności!

PS.- Dla osób nie posiadających magicznej miseczki- poradnik jak dobrać się do owocu granatu znaleźć można na przykład TUTAJ.



A tutaj możecie poczytać o ciekawych produktach z innych krajów:

Austria:
Viennese breakfast: 3 austriackie produkty - marki
Chiny: 
Biały Mały Tajfun: Moje 3 ulubione yunnańskie produkty
Francja: 
Hiszpania:
Hiszpański na luzie: Trzy pyszne hiszpańskie produkty
Irlandia: 
W Krainie Deszczowców: Moje trzy ulubione irlandzkie produkty
Kirgistan: 
O języku kirgiskim po polsku: Moje ulubione produkty z Kirgistanu
Niemcy: 
Niemiecka sofa: 3 rzeczy z Niemiec
Szwecja: 
Szwecjoblog: 3 ulubione wynalazki ze Szwecji 
Szwajcaria:
Szwajcaria moimi oczami: Moje trzy ulubione szwajcarskie produkty
Szwajcarskie Bliblablu: Mój osobisty top 3 szwajcarskich produktów
Wielka Brytania

A jeśli ktoś z Was też jest autorem językowo-kulturowego bloga i chciałby się do nas przyłączyć, zachęcam do zajrzenia na TEGO bloga grupy, a także do kontaktu pod adresem e-mailowym blogi.jezykowe@gmail.com.


18 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Świetny wynalazek, bo rzeczywiście ręczne wydłubywanie cząstek z owoca jest bardzo czasochłonne.

      Usuń
    2. A propos przedmiotów genialnych w swojej prostocie, to pamiętam moje zaskoczenie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam wirówkę do sałaty kilka dobrych lat temu we Francji. Niby nic a tak ułatwia życie ;)

      Od dzisiaj poluję na granatowy dressing !

      Usuń
    3. O mamo! Co to jest wirówka do sałaty?!

      Usuń
    4. Taka sprytna maszynka co odwiruje wodę z sałaty po umyciu :-) genialna w swej prostocie ;-)

      Usuń
    5. Taka sprytna maszynka co odwiruje wodę z sałaty po umyciu :-) genialna w swej prostocie ;-)

      Usuń
  2. och, koncentratu z granatów zazdroszczę najbardziej. Do świeżych owoców mam dostęp, a zamiast miseczki mam męża, który idealnie obiera granaty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie się składa, bo u mnie wciąż sezon na granaty trwa i staram się jak najlepiej go wykorzystać. Posypuję nim zapiekanki, dodaję do sałatek, wyciskam sok. Jednak o urządzeniu, o którym piszesz do walenia w granat (musi być niezła zabawa a potem... explozja!) nie słyszałam. Zawsze udało mi się go przekroić i wydłubać miąższ.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo sprytna ta miseczka! A takie kioski z owocami powinny się i u nas pojawić w większej ilości. W niektórych miejscach już można spotkać podobne, ale niestety świeże soki najczęściej są w nich dosyć drogie.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja poproszę miseczkę! :) Podoba mi się ze Turcy cenia sobie zdrowe i naturalne soki owocowe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzadko mam okazję jeść granaty, ale bardzo mi smakuja :) Soczku bym się też napiła...

    OdpowiedzUsuń
  7. Miło byłoby mieć taki automat w pobliżu. A miseczka świetna! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Te kioski, w których można kupić świeże soki, to świetny pomysł. Na pewno sprawdziłby się też w wielu innych krajach

    OdpowiedzUsuń
  9. Sok z granatów jest pycha. Koncentratu szukałam w Wiedniu i o dziwo pomimo licznych sklepów tureckich nie znalazłam :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow! Miseczkę bardzo chętnie bym przygarnęła a i w kioskach z sokami byłabym częstym gościem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Budki z sokami kojarzę z Poznania - ale kojarzą mi się też raczej z wysokimi cenami. Dzięki za ten "granatowy" ;) wpis!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz jadlam granaty lata temu w uzbekistanie. Byly przepyszne. Rosna tez na ppoludniu Francji w domu rodzicow mego meza, ale juz nie takie jak w uzbekistanie.
    Chetnie bym sprobowala tego dodatku do salatek. Jestem pewna, ze bym polubila ten smak.

    OdpowiedzUsuń