wtorek, 19 stycznia 2016

Białe skały


Zima i na dworze biało, więc dzisiaj będzie o miejscu w Turcji, które przez cały rok wygląda jak pokryte śniegiem. Nie wierzycie? Oto dowód:


Dużo bieli w środku upalnego lata :)


video


Biel widoczna na zdjęciu i filmie nie jest jednak skutkiem opadów śniegu, a naciekiem minerałów płynących z gorących źródeł. To unikalne miejsce nazywa się Pamukkale i położone jest w prowincji Denizli w zachodniej Turcji. Jest o tyle ciekawe, że łączy w sobie dwie wielkie atrakcje- geologiczną oraz historyczną. O historii porozmawiamy innym razem, natomiast dzisiaj chcę Wam pokazać te niesamowite śnieżnobiałe skały.
 
Pamukkale oznacza po turecku "bawełniany zamek", ale żadnego zamku tam nie zobaczymy. Natomiast już z odległej o 20 km autostrady zobaczymy wielką białą skałę, która niesamowicie kontrastuje z resztą krajobrazu. Ma ona wysokość około 160 metrów i ciągnie się na 2,7 kilometra. Oryginalny kolor i skład mineralny skała zawdzięcza 17 gorącym źródłom o temperaturze od 35 do 100 stopni, z których wypływa woda zawierająca duże ilości węglanu wapnia. Ma on tę właściwość, że osadzając się utlenia się i twardnieje, tworząc białe nacieki i tarasy nazywane trawertynami.


Tego wzgórza nie da się przegapić!
 
Piękny gejzer wodny tworzy kolejne nacieki
 
Tam po prostu trzeba wejść!
 
 
Wejście na teren trawertynów jest płatne (45 TL), a kawałek za bramą należy obowiązkowo zdjąć buty. Chodzi o to, aby setki turystów przewijających się tam codziennie nie zadeptywały delikatnego podłoża. Biel wapiennych osadów aż kłuje w oczy, gdy człowiek powoli wspina się pod górę. Trzeba uważać na płynącą miejscami wodę, bo łatwo się pośliznąć, a miejscami trzeba być prawie joginem, żeby przejść nie krzywiąc się z bólu (ale za to masaż stóp zapewniony!). Duża część tarasów pochodzi ze sztucznego spiętrzania wody i regulowania jej przepływu, natomiast większość naturalnych trawertynów jest zamknięta i można poruszać się wzdłuż nich tylko specjalnymi drewnianymi kładkami. W upalne dni można zanurzyć się w kilku płytkich sztucznych basenach z wodami termalnymi, można też podziwiać miasteczko Pamukkale i panoramę całej doliny Cürüksu. To miejsce jest po prostu przepiękne! A kiedy już dojdziemy na szczyt wzgórza i wydaje się, że najfajniejsze za nami, okazuje się nagle, że główne atrakcje dopiero czekają, bo stajemy u bram rzymskiego miasta Hierapolis (a właściwie jego ruin), które można zwiedzać w ramach tego samego biletu. Temu jednak poświęcę osobny wpis, bo jest o czym opowiadać. Teraz powiem tylko jedno-na wycieczkę zaplanujcie sobie naprawdę dużo czasu, bo warto!
 

Zupełnie jak wielkie zwały śniegu, prawda?
 
Nie, wbrew pozorom to nie są śnieżne sople
 


Fantazyjne nacieki lepsze niż profesjonalny masażer do stóp!
 
Naturalne trawertyny robią wielkie wrażenie!
 

 

Takie nacieki tworzą się przez tysiąclecia
 

Widok na dolinę Curuksu
 
I jeszcze raz trawertyny o zachodzie słońca
 
Jeden ze sztucznych basenów, w których można się popluskać


Nietrudno się domyślić, że taka atrakcja została od razu wykorzystana do celów turystycznych. O mało nie doprowadziło to do zniszczenia białych skał, bo w latach 1960-tych na szczycie wzgórza postawiono hotele, które przekierowały wodę z gorących źródeł do swoich basenów termalnych, a co za tym idzie spowodowały wysuszenie i zniszczenie trawertynów. Na szczęście w 1988 roku miejsce wpisane zostało na Światową Listę Dziedzictwa Przyrodniczego UNESCO, w związku z czym hotele zostały wyburzone (pozostawiono tylko jeden, który poddany jest wielu obostrzeniom), a po ogrodzonym terenie trawertynów poruszać się można wyłącznie na pieszo.
 

Na wzgórzu po prawej widać jeszcze pozostałości po basenach hotelowych




4 komentarze:

  1. Cud natury, pięknie to przedstawiłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To fascynujące, co potrafi zrobić natura, kiedy się jej nie przeszkadza!

      Usuń
  2. i jakie piękne zdjęcia można zrobić gdy nie ma turystycznych mas! niestety byłam tam w sezonie,cud natury był słabo widoczny spod tych mas. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdziwisz się, ale zdjęcia pochodzą ze szczytu sezonu, bo z lipca! Tyle tylko, że byliśmy tam już pod koniec dnia, kiedy większość wycieczek odjeżdża i zostają tylko turyści indywidualni.

      Usuń