czwartek, 16 marca 2017

Ankara Kalesi- starsze oblicze stolicy


Zabieram Was dzisiaj na spacer po miejscu, którego w Ankarze nie można przegapić. Jest to jedna z niewielu historycznych perełek w tym względnie nowym i nudnym mieście, więc obok mauzoleum Atatürka (o którym mowa była TUTAJ) stanowi żelazny punkt w programie każdego szanującego się turysty. Panie, Panowie- oto Ankara Kalesi, czyli po prostu zamek, pokazujący to nieco starsze oblicze tureckiej stolicy. 


Widok na wzgórze zamkowe



Nazwa "zamek" sugerowałaby, że zwiedzać będziemy imponującą historyczną budowlę warowną z pięknie wyposażonymi komnatami i ciekawą architekturą. Niestety, w przypadku Ankara Kalesi prawdą jest tylko pierwsza część tego opisu.
Z położonego na jednym z najwyższych wzgórz zamku obronnego pozostały do czasów współczesnych tylko ruiny murów fortyfikacji. Nie wiadomo nawet dokładnie, kiedy została ona wzniesiona- są o niej wzmianki z czasów rzymskich i bizantyjskich, wiadomo też, że w XI wieku zdobyli ją Turcy seldżuccy, później odbili ją krzyżowcy, a potem znowu wpadł w ręce Turków. Intensywna odbudowa twierdzy miała miejsce w epoce ottomańskiej, około roku 1832. Twierdza miała co najmniej 42 wieże, a jej mury obejmujące kilka sąsiednich wzgórz wznosiły się na 14 do 16 metrów. Ślady burzliwej historii tej konstrukcji widać wyraźnie, gdy obejrzy się sposób, w jaki zbudowane są niektóre jej elementy- oprócz kamieni jako budulca użyto także elementów z rozebranych lub zniszczonych budowli w stylu rzymskim.



Wyraźnie widać, w jaki sposób naprawiane były mury



Elementy budowli rzymskich ponownie wykorzystane w charakterze budulca

Kto wie, skąd pochodziły te fragmenty























Jak już pisałam wyżej, zamek nie przetrwał w pełnej formie, ale jego pozostałości są na tyle dobrze zachowane i współcześnie wzmocnione, że po głównej części murów można spokojnie chodzić. Nie jest to jednak wycieczka dla osób z lękiem wysokości, bo większość murów nie ma żadnych zabezpieczeń ani barierek. Warto się jednak przemóc dla spektakularnego widoku na Ankarę, jaki rozciąga się z góry. 



To tylko malutki fragment Ankary widocznej z zamkowych murów

Na pierwszym planie malownicze tradycyjne dachy domów z podzamcza



Bardzo przyjemny jest także spacer po uliczkach wzgórza zamkowego (dawnego dolnego zamku i niżej), w których mieści się wiele małych sklepików, kawiarni i kramów. Choć robione głównie "pod turystów", mają jednak swój niezaprzeczalny urok. Tuż obok zamku mieści się maluteńki Sultan Allaedin Camii, będący najstarszym ankarskim meczetem (1198). Bardzo ciekawym miejscem jest także położony poniżej zamku niewielki "leśny meczet" (oficjalnie Aslanhane Camii) z 1289 roku, nazywany tak z uwagi na nietypowe drewniane kolumny, na których wspiera się sala modlitw.




Mury zewnętrznej cytadeli




Dolny zamek to jedno z ładniejszych miejsc w okolicy


Sklepiki na podzamczu
Raj dla turystów
Sultan Allaedin Camii


Wnętrze "leśnego meczetu"

Aslanhane Camii




Jak widać na zdjęciach, Ankara potrafi turystycznie zaskoczyć. Okolice Kale były bardzo częstym celem moich weekendowych wypadów na dobrą kawę i ciastko, bo   po wspinaczce na wysokie wzgórze zamkowe mogłam bez wyrzutów sumienia pozwolić sobie na łakocie ;-) Ale nawet bez takiej motywacji myślę, że Ankara Kalesi powinien znaleźć się na Waszej liście, o ile kiedyś zawitacie do miasta! 



2 komentarze:

  1. Jak tam urokliwie aż chciałoby się tam przenieść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, Kalesi jest jednym z najprzyjemniejszych miejsc w Ankarze.

      Usuń