Dzisiejszy wpis będzie miał mocno absurdalny, taki w sam raz primaaprilisowy klimat, choć opowiada o wydarzeniach jak najbardziej prawdziwych (dla niedowiarków na końcu podaję linki, pod którymi można to sprawdzić). Co prawda w moim prywatnym rankingu tureckich kuriozów szczyt podium okupują głoszone przez prezydenta historyczne rewelacje, o których pisałam TUTAJ, ale opisana poniżej sytuacja także zajmuje wysokie miejsce!
Ale do rzeczy. Miejscem wydarzeń dzisiejszego wpisu jest pewne rondo w Ankarze, które istniało sobie nikomu nie wadząc, aż do chwili, gdy w 2015 roku ekscentryczny stołeczny burmistrz Melih Gökçek wpadł na pomysł ustawienia tam gigantycznej makiety robota przypominającego transformersa. O, takiego:
![]() |
(źródło: internet) |
Makieta uznana została powszechnie za straszny kicz, a Krajowa Izba Architektów pozwała burmistrza za wydanie masy pieniędzy podatników na taką z nikim nie konsultowaną szkaradę.
Punktem zapalnym była też sama lokalizacja, niedaleko budynków ministerialnych i nowego Pałacu Prezydenckiego. W oficjalnym wyjaśnieniu biuro burmistrza odpowiedziało, że figura ma być reklamą powstającego w Ankarze tematycznego parku rozrywki, i że nie ma żadnych powodów aby ją ewentualnie usuwać. W drugim podejściu lokalni aktywiści zagrali zatem kartą praw autorskich do postaci transformersów i wtedy burmistrz ugiął się, a robot został usunięty.
I tu cała historia mogłaby się zakończyć, gdyby nie przewrotne poczucie humoru burmistrza, który postanowił wszystkim zagrać na nosie. W miejsce usuniętego robota nakazał bowiem ustawienie.... nie mniej gigantycznej makiety dinozaura. Kilkumetrowy T-Rex ku uciesze mediów zajął miejsce robota, a rozochocony burmistrz posunął się jeszcze dalej, bo ogłosił.... konkurs na to, co powinno się na rondzie pojawić jako następne.
![]() |
(źródło: internet) |
Nie, to nie jest żart! W wyniku internetowego głosowania wybrany został kolejny obiekt, którym okazał się również dinozaur, tym razem jeszcze większy. Choć było mi to kompletnie nie po drodze, pojechałam go obejrzeć i sfotografować to kuriozum, bo kto wie, jakimi kolejnymi pomysłami zabłyśnie miejski zarządca... ? Widok był naprawdę absurdalny, pośrodku fal samochodów pojawiała się nagle długa szyja brontozaura, a potem całą jego dostojna reszta. Panie Burmistrzu-brawo, wyjątkowo udany żart!
PS- Dla podejrzliwie czytających powyższy tekst wklejam obiecane linki: TUTAJ TUTAJ TUTAJ
Dinozaur mnie kompletnie rozłożył na łopatki! :D
OdpowiedzUsuńTrzeba mieć fantazję, prawda?
UsuńAle ile ciekawiej z takimi nowinkami! Pewnie nie wszystkim się to podoba, ale nazwałabym to mimo wszystko pozytywnym akcentem :D
OdpowiedzUsuń