piątek, 5 maja 2017

Genueńska wieża i turecki Dedal


Jest w Stambule budynek, który kompletnie nie pasuje do krajobrazu. Wystaje mocno do góry, stylem też ma się nijak do otoczenia. A jednak należy do najbardziej rozpoznawalnych symboli miasta! Wiecie już, o jakim budynku mowa?


Zagadka- który budynek nie pasuje do reszty?





Tak, chodzi oczywiście o Wieżę Galata (tur. Galata Kulesi), której nie sposób nie zauważyć, przyglądając się panoramie europejskiej części miasta. Jest to budowla z bogatą historią, która swój romański kształt z roku 1348 zawdzięcza Genueńczykom (tak! ta część Konstantynopola była przez jakiś czas pod ich władaniem!). Uprzedzając ewentualne uwagi- w tym samym miejscu już wcześniej stała wieża nazywana  "Megalos Pyrgos" ("Wielka Wieża"), ale obecna konstrukcja nie jest jej rozbudową, lecz zupełnie nowym genueńskim projektem. Początkowo nowa wieża nazywała się "Christea Turgis" ("Wieża Chrystusowa") i była częścią fortyfikacji miejskich, a przy okazji pełniła funkcję ozdobną, mając za zadanie porażać swoją wysokością (67 m to na tamte czasy wynik gigantyczny), tryumfalnie górując nad resztą zabudowy. Przez kolejne stulecia służyła m. in. za koszary janczarów, koszary orkiestry wojskowej, więzienie (przy murach grubych na 3,7 m takie jej wykorzystanie było logiczne), a także wieżę obserwacyjną do wykrywania pożarów. Od 1967 roku otwarta została dla zwiedzających. 



Wieża Galata w całej swej okazałości


Miałam okazję odwiedzić Galata Kulesi w marcu 2015 r. i mam nieco mieszane uczucia.  Wnętrze wieży zostało mocno skomercjalizowane (bar, restauracja, sklepy), a na górę nie wchodzi się majestatycznie po schodach, jak w większości tego typu budowli, tylko wjeżdża ekspresową windą (pewnie stąd stosunkowo wysoka cena biletu- 25 TL). Sam balkon (bo "taras widokowy" to zbyt wygórowane określenie) jest malutki i wąski, więc trzeba bardzo ostrożnie przeciskać się wśród innych turystów, żeby móc obejść całość. A widoki rozciągające się z balkonu? Tak, są naprawdę piękne.... ale wcale nie piękniejsze, niż np. z tarasów meczetu Sulejmana położonego na wzgórzu po drugiej stronie rzeki. Nie twierdzę, że jest to miejsce, którego nie warto odwiedzić, ale na pewno nie umieściłabym go na liście najważniejszych stambulskich atrakcji.

 
Widok z tarasów meczetu Sulejmana- Wieża Galata również z tej perspektywy mocno się wyróżnia


A tu już widok z balkonu Galata Kulesi

Okoliczne domy wydają się takie malutkie

Na horyzoncie kolejny symbol Stambułu- Most Bosforski

A tu już widok w kierunku Złotego Rogu

Złoty Róg i Bosfor


A skąd tytuł dzisiejszego posta? Z wieżą łączy się jeszcze jedna historia- romantyczna opowieść o "tureckim Dedalu", czyli awiatorze, Hezarfenie Ahmecie Çelebi, który ponoć około roku 1630 na samodzielnie skonstruowanych skrzydłach przefrunął z balkonu Wieży Galata na drugi brzeg Bosforu, zaliczając tym samym 6-kilometrowy pierwszy międzykontynentalny lot na świecie. Niestety, współczesne badania pokazują niezbicie, że ta legenda, choć piękna, ze względów technologicznych nie miała szansy się wydarzyć i należy ją traktować mniej więcej z takim samym przymrużeniem oka, jak pewne historyczne rewelacje głoszone przez tureckiego Prezydenta, o których pisałam TUTAJ (dla wyjaśnienia: zbieżność nazwisk panów Çelebi z obu historii to nie przypadek- byli oni braćmi i jak widać obaj zafascynowani byli lotnictwem.)

W nawiązaniu do tej historii proponuję na koniec sympatyczną kreskówkę o starcie Çelebiego z Wieży Galata oraz krótki film o Dedalu- niestety po turecku, ale ma dużo fajnej grafiki (wątek Konstantynopola pojawia się w 02:50 minucie).








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz