czwartek, 19 listopada 2015

Turecka Rozkosz

Mnóstwo się pisze w mediach o szczycie G-20 odbywającym się właśnie w tureckiej Antalyi. Ja staram się politykę omijać szerokim łukiem, natomiast inspiracją do dzisiejszego wpisu była dla mnie TA wiadomość, że uczestnicy szczytu obdarowani zostali specjalnymi pudelkami Turkish Delight, czyli Tureckiej Rozkoszy. Bo rzeczywiście Turkish Delight to coś, bez czego trudno sobie ten kraj wyobrazić. Nic Wam ta nazwa nie mówi? A może słyszeliście o rachatłukum? Dla mnie to jedno z magicznych słów z dzieciństwa. Oczywiście nie wiedziałam wtedy, co to dokładnie jest, ale we wszystkich arabskich bajkach zajadali się nim wezyrowie, sułtanowie i inne fantastyczne postacie, wiec musiało to być coś niesamowicie przepysznego. I podczas pobytu w Turcji wreszcie odkryłam, czym to słynne rachatłukum naprawdę jest!


Takie baśniowe sceny pobudzały dziecięcą wyobraźnię (źródło: internet)



To, co u nas nosi nazwę rachatłukum, w Turcji nazywane jest lokum (oba słowa pochodzące od arabskiego "rachat lokum- rozkosz dla gardła"), a w wersji angielskojęzycznej Turkish Delight ("Turecka Rozkosz"). Jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych tureckich słodyczy, który masowo kusi turystów na bazarach i lotniskach. Składa się z bardzo gęstej galaretki na bazie skrobi, do której wrzucane mogą być kawałki orzechów, daktyli lub pistacji, a całość cięta jest w małe kostki i posypywana cukrem pudrem lub wiórkami kokosowymi. W bardziej wyrafinowanej wersji lokum może mieć także smak różany, owocu granatu, bergamotki, cytryny lub pomarańczy. Przyznam szczerze, że nie jestem szczególną fanką tego wynalazku w wersji podstawowej, ale np. smak granatu z zatopionymi kawałkami pistacji jest całkiem niezły. Do tego koniecznie mocna turecka herbata i mamy tradycyjny lokalny poczęstunek :)



Różne rodzaje lokum na wagę w sklepie ze słodyczami

Turkish Delight do nabycia w supermarkecie...


... i w eleganckich opakowaniach specjalnie dla turystów





















Lokum ma w Turcji bardzo długą tradycję, bo już w roku 1777  niejaki Hacı Bekir po powrocie z pielgrzymki do Mekki otworzył w Stambule sklep ze słodyczami, w którym sprzedawał ten przysmak oparty na bazie wody i mąki słodzonych miodem i melasą. Oryginalnie lokum występowało w trzech smakach- różanym, cytryny i pomarańczy, które nadawały mu trzy kolory- czerwony, zielony lub żółty. W Europie lokum pojawiło się w XIX wieku, zostało sprowadzone przez Brytyjczyków, którzy nadali mu do dziś funkcjonującą nazwę Turkish Delight. Obecnie lokum wytwarzane jest nie tylko na Dalekim Wschodzie i w Turcji, ale również w Grecji, Bułgarii, Macedonii, Rumunii, USA, Wielkiej Brytanii i Brazylii- i co ciekawe, co najmniej połowa z tych krajów twierdzi, że jest to ich oryginalny narodowy smakołyk, a pozostałe to tylko podróbki.



Hacı Bekir w swoim sklepie (źródło: internet)



1 komentarz:

  1. w Irlandii jest taki niepisany zwyczaj ze jak sie wraca z wakacji czy zagranicznego wyjazdy sluzbowego (czyli ogolnie jest sie na lotnisku) to sie przywozi cos slodkiego. Za kazdym razem gdy ktos wraca z Turcji zajadamy sie wokolo Turskish Delight!
    PS. Przypomnialas mi tym samym ze po powrocie ze Swiat musze przytachac ze soba mieszanke wedlowska, albo lepiej kupie tutaj w polskim sklepie :)

    OdpowiedzUsuń