sobota, 7 marca 2015

Kumpir - z czym to się je?

Na początku nie omieszkam się pochwalić- dzisiaj mijają dwa miesiące od mojego przylotu do Ankary, a ja nadal cała, zdrowa i zasadniczo szczęśliwa. Niezły sukces, biorąc pod uwagę jak bardzo obawiałam się samotnego życia w kraju muzułmańskim!

Z tej podniosłej okazji postanowiłam podarować sobie odrobinę luksusu i zjeść na obiad rzecz tuczącą, niezdrową, zapewne nie zalecaną przez lekarzy- ale za to przepyszną. Rzecz owa nazywa się kumpir i jest to jak na razie jedyne tureckie jedzenie, które w 100% odpowiada moim gustom kulinarnym, choć w gruncie rzeczy jest to zaledwie turecki fast-food (jak widać zatem, preferencje kulinarne mam wyjątkowo mało wyrafinowane). Rzeczony kumpir to bowiem nic innego, jak wielki ziemniak zapiekany ze skórką, który następnie jest rozcinany, z miąższu robi się coś w rodzaju naszego puree (poprzez zmieszanie z masłem i serem), po czym wpycha się tę masę z powrotem do łupiny i na wierzch wrzuca dowolnego rodzaju dodatki. Moim absolutnym hitem jest kumpir "meksykański" z sałatką warzywną, mięsem mielonym, kukurydzą, oliwkami, pomidorem i kiszonym ogórkiem oraz w bonusie nachos. Opcji jest jednak mnóstwo, najczęściej zamiast gotowych zestawów dodatki można sobie po prostu wybrać samemu według uznania. Niezależnie od wariantu najważniejsze jest, aby potrawę jeść póki jest gorąca, bo potem traci swój specyficzny urok pieczonego ziemniaka. 


Moja ulubiona "kumpirownia"



Zestawów do wyboru jest mnóstwo



Tak wygląda mój ulubiony kumpir przed konsumpcją


A tu już w trakcie kumpirowej uczty-
uhhh milion kalorii ale niebo w gębie!






























































Gdyby ktoś chciał takiego kumpira przygotować sobie w domu, to okazuje się, że przepis jest banalnie prosty- wystarczy umyć duże ziemniaki (im większe tym lepiej), następnie przez około 5 minut podgotować we wrzącej wodzie nie zdejmując łupin. Po wyjęciu z wody zawinąć w folię i piec w mocno nagrzanym piekarniku aż będą miękkie w środku (można też pominąć etap gotowania, ale wtedy pieczenie trwa dużo dłużej). Po wyjęciu z piekarnika ziemniaka nacina się w poprzek i delikatnie wyjmuje łyżką miąższ aż do samej skórki, miesza się go z łyżeczką masła i łyżeczką startego żółtego sera, po czym masę wkłada się z powrotem, zostawiając pośrodku miejsce na inne dodatki. A dodatki to już hulaj dusza- mogą to być warzywa, może być podsmażone mięso, kiełbasa, tuńczyk, ser feta, fasola.... i na wierzch oczywiście dowolne sosy. Mmmm, już mi znowu ślinka cieknie..... 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz