środa, 25 marca 2015

Przygody Nasreddina Hodży



Poniższy post powstał w ramach akcji "W 80 blogów dookoła świata" polegającej na tym, ze blogerzy piszący o różnych obszarach językowo-kulturowych skupiają się na jednym wspólnym temacie i przedstawiają go z perspektywy "swojego" języka lub kraju. Tym razem tematem przewodnim są bajki z całego świata. Zapraszam serdecznie do przeczytania nie tylko mojego wpisu, ale także artykułów innych blogerów, do których linki podaję na samym końcu.

Miłej zabawy!




Tradycyjne tureckie bajki z reguły są bardzo długie i skomplikowane, a także pełne sułtanów, wezyrów, pałaców, księżniczek, haremów i tym podobnych orientalnych akcentów, które czynią je podobnymi w klimacie do arabskich "Baśni z Tysiąca i jednej nocy". Jednak to nie o nich chciałabym dzisiaj napisać. O wiele bardziej urzekł mnie bowiem humor i swoista logika krótkich opowieści o Nasreddinie Hodży (tur. Nasrettin Hoca), legendarnym filozofie z Anatolii. Co ciekawe, choć wiele źródeł wspomina imię Hodży Nasreddina, to wcale nie jest pewne, czy rzeczywiście kiedykolwiek on istniał. Uważa się, że mógł być seldżuckım sufim żyjącym w XIII wieku w dzisiejszej Turcji, ale równie dobrze przypisywane mu opowiadania, legendy i anegdoty mogły być gromadzone przez wieki i pochodzące z różnych źródeł. Jednak najwyraźniej władzom tureckim taka niepewność nie przeszkadza, bo doszukałam się w internecie, ze w wielu tureckich miastach istnieją szkoły i inne instytucje imienia Nasreddina Hodży. Właśnie kilka historyjek przypisywanych Nasreddinowi Hodży chciałabym dzisiaj przedstawić. 



źródło: http://nasreddinhoca.meb.k12.tr/
Pewnego piątku, kiedy Nasreddin Hodża przygotowywał się do wyjścia do meczetu, usłyszał pukanie do drzwi. Kiedy je otworzył, zobaczył na podwórzu chłopców ze swojej szkoły, którzy zaoferowali, że pójdą razem z nim na czytanie Koranu. 
- Chętnie zabiorę was ze sobą- powiedział Hodża- ale musicie jeszcze zaczekać, abym mógł się przygotować. 
Zamknął drzwi i w pośpiechu założył elegancki płaszcz, turban i buty, po czym pospieszył przez podwórze aby dosiąść swojego osiołka. W zamieszaniu jednak usiadł na niego tyłem. Oczywiście chłopcy zaczęli się śmiać, jednak Hodża znalazł już wytłumaczenie:
- Widzę, że nie rozumiecie, dlaczego usiadłem tyłem na moim ośle. Zrobiłem to specjalnie. Gdybym usiadł przodem na ośle i jechał przed wami, nie mógłbym was pilnować. A gdybym chciał was pilnować i jechał za wami, nie byłoby to godne, gdyż jestem waszym mistrzem. Dlatego teraz jadę przed wami, a jednak nadal mam was pod kontrolą. 

*****

źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/Nasreddin

Hodża Nasreddin zakupił na rynku spory kawał mięsa. W drodze do domu spotkał przyjaciela. Ten, widząc świeży zakup, podał Hodży fantastyczny przepis na gulasz.
- Och, na pewno zaraz zapomnę- westchnął Hodża.- Czy mógłbyś zapisać mi ten przepis na kartce papieru?
Przyjaciel spełnił jego prośbę i Hodża pomaszerował dalej w kierunku domu, trzymając mięso w jednej ręce a przepis w drugiej. Nagle jednak z nieba zleciał jastrząb, porwał mięso i odleciał. Hodża jednak nie stracił dobrego humoru.
- Ha, nic mu z tego mięsa nie przyjdzie- pomyślał- bo przecież to ja nadal mam przepis!


*****


Hodża został zaproszony na przyjęcie. Nie chciał wyglądać pretensjonalnie, zatem ubrał skromny płaszcz i udał się do domu, gdzie był zaproszony. Jednak wszyscy go ignorowali. Wrócił zatem do domu i przebrał się w najbardziej reprezentacyjny strój jaki posiadał, po czym wrócił na przyjęcie. Wtedy nagle wszyscy zaczęli zwracać się do niego z szacunkiem. Jakiś czas później podano zupę. Hodża zamiast jeść, zanurzył w niej rękaw płaszcza, mówiąc "Jedz mój płaszczu, jedz". Zaskoczony gospodarz zapytał Hodżę o powód takiego zachowania.
- No cóż- odpowiedział filozof- kiedy przyszedłem tutaj w moim starym płaszczu, nikt się mną nie zainteresował, ale kiedy powróciłem w tym pięknym okryciu, od razu stałem się ważnym gościem. Wychodzi zatem na to, że to mój płaszcz a nie ja był zaproszony na przyjęcie, zatem niech teraz mój płaszcz się naje!

*****



Do drzwi Hodży zapukał żebrak. 
- O Effendi, Allah skierował mnie do tego domu i powiedział, że zostanę tu wspaniale ugoszczony.
- Och, przykro mi- odpowiedział Nasreddin- ale pomyliłeś domy. Następnie wskazał na meczet i powiedział: 
- Allah mieszka tam.






*****

źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Hod%C5%BCa_Nasreddin
Hodża Nasreddin miał wspaniałego i użytecznego osła, niestety pewnego dnia zwierzę uciekło. Hodża najpierw zmartwił się, potem zaniepokoił, a w końcu zagniewał. I w gniewie w obecności wielu świadków powiedział:
- Zaklinam się na Brodę Proroka, jeśli to durne zwierzę do mnie powróci, to wystawię je natychmiast na targu na sprzedaż za jeden grosz! 
Po jakimś czasie osiołek wrócił. Świadkowie zaczęli się zatem dopominać o obiecaną sprzedaż za jeden grosz. Żal się Hodży zrobiło z osiołkiem rozstawać, zatem dumał cała noc, jak wybrnąć z tej sytuacji. Następnego rana wziął osiołka oraz klatkę ze starym kocurem i poszedł na targ. Stanął pośrodku i zaczyna tak krzyczeć:
- Osioł, piękny osioł na sprzedaż za jeden jedyny grosz! A przy okazji do sprzedania jest również kot za tysiąc denarów! Niestety, nie sprzedaję owych stworzeń osobno!

*****

Hodża Nasreddin leżał pod drzewem i rozmyślał: 
- Jaki dziwny i nielogiczny jest ten świat! Takie malutkie orzechy rosną na drzewie o potężnych konarach, a takie wielkie dynie wyrastają z wątłych łodyżek. Przecież powinno być odwrotnie!
Zmęczony rozmyślaniami filozof usnął. Obudził go orzech, który spadł z drzewa prosto mu na głowę. 
- Och, jak wspaniale urządzony jest świat! Teraz już rozumiem, dlaczego dynie nie rosną na drzewach!


*****

Pewnego piątku Hodża Nasreddin został poproszony o wygłoszenie kazania. Nie bardzo mu się to uśmiechało, zapytał zatem:
- Czy wy, tutaj zgromadzeni, wiecie o czym zamierzam wam dziś powiedzieć?
- Nie, nie wiemy!- odpowiedzieli wierni.
- Och, zatem jesteście ignorantami i nie mam po co strzępić sobie języka!- powiedział Hodża i opuścił meczet.
Tydzień później znowu poproszono go o wygłoszenie kazania.
- Czy wiecie, o czym zamierzam wam dzisiaj powiedzieć?
- Tak, oczywiście wiemy!- odpowiedzieli nauczeni doświadczeniem wierni.
- Och, w takim razie nie mam po co się powtarzać!- powiedział Hodża i opuścił meczet.
W kolejnym tygodniu znów poproszono Hodżę o wygłoszenie kazania.
- Czy wiecie o czym zamierzam wam dziś powiedzieć?
- Nie, nie wiemy!- odpowiedziała połowa wiernych.
- Tak, wiemy!- odpowiedziała druga połowa zgromadzonych.
- Och, to świetnie, zatem ci, którzy wiedzą, mogą powiedzieć tym, którzy nie wiedzą- powiedział Hodża i opuścił meczet. 


Linki do pozostałych wpisów w ramach akcji:

Chiny: Chińskie bajki 
A jeśli ktoś z Was też jest autorem językowo-kulturowego bloga i chciałby się przyłączyć do naszej grupy, zachęcam do kontaktu pod adresem e-mailowym blogi.jezykowe@gmail.com.




13 komentarzy:

  1. Cudowne te opowiastki! Tak w ogóle to odkryłam, że czytałam kiedyś książkę z takimi opowieściami z całego świata i tam była solidna reprezentacja historii o Nasreddinie Hodży :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mają swój urok! Okazuje się poza tym, że postać Nasreddina znana jest w wielu krajach- jest o tym fajny post na blogu o Kirgistanie!

      Usuń
    2. Dziękuję za polecenie, чоӊ рахмат! :)

      Usuń
    3. Cała przyjemność po mojej stronie!
      Jak wymawia się чоӊ рахмат? chodzi mi głownie o tę śmieszną literkę ӊ ?

      Usuń
  2. czy wystepuja gdzies kobiety w tych bajkach czy tylko dzieci i Hodża? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobiety tez oczywiście są, na przykład w opowieści o dwóch zonach Nasreddina, które pytały go codziennie, którą bardziej kocha. Zirytowany, dał każdej po kryjomy błękitną chusteczkę, mówiąc aby zachowała to w tajemnicy przed tą drugą. I kiedy znowu zapytały go, którą bardziej kocha, odpowiadał, że tę, której dał błękitną chusteczkę :)))

      Usuń
    2. Też mogę przytoczyć jedną opowieść z udziałem kobiety (z kazachskiego zbioru opowieści, w którym Hodża nazywa się Apendi lub Koża Nasyr):

      "Gdy Apendi odumarła żona, ożenił się z pewną wdową. Czasami wdowa myślała o swoim zmarłym mężu i płakała. Kiedyś Apendi zapłakał wraz z nią. Zdziwiona żona zapytała:
      - Ja płaczę, ponieważ myślę o moim zmarłym mężu, ale dlaczego ty płaczesz?
      - Ja także myślę o twoim mężu i płaczę - odrzekł Koża. - Gdyby nie umarł, nigdy nie zostałabyś moją żoną!"

      Usuń
  3. Bardzo sympatyczne te opowiadania :) Aż parsknęłam śmiechem przy tej o mięsie i jastrzębiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ulubione to opowiadanie o Allahu i meczecie. Ogólnie uwielbiam te celne puenty na zakończenie każdej historyjki!

      Usuń
  4. Hodża to fantastyczna postać, niezwykle mądra i zabawna jednocześnie. A przede wszystkim sprytna i pozytywna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trudno się nie uśmiechnąć :)

      Usuń

Najpopularniejsze posty na blogu