wtorek, 17 kwietnia 2018

Turecka ceramika, moja wielka miłość


Ech, gdybym tak miała nieograniczoną ilość funduszy i miejsca... oczywiście wykorzystałabym je na różne sposoby, ale przy okazji na pewno przywiozłabym z Turcji hurtową ilość kolorowych ceramicznych naczyń, w których nieodwołalnie się zakochałam. No bo jak tu nie pokochać bogato zdobionych, niepowtarzalnych cudeniek takich jak chociażby te:


Turecka ceramika ma bardzo długą tradycję. Upodobanie do naczyń wypalanych z gliny nie jest tu przypadkowe, wzięło się bowiem z tradycji islamu. Jedzenie i picie ze złotych lub srebrnych naczyń jest według słów Proroka haram (zakazane), drewno jest niepraktyczne, metal nieestetyczny, co zatem zostało? Glina. Początki jej wielkiej kariery to czasy seldżuckie, czyli okolice XI wieku, natomiast najbardziej kunsztowne zdobienia pojawiły się w Imperium Osmańskim. Poza funkcją typowo użytkową ceramiczne przedmioty zostały także rolę ozdobną i reprezentacyjną. Przykładem mogą tu być słynne kafle na ścianach meczetów (m. in. Błękitnego Meczetu w Stambule- więcej TUTAJ), łaźni czy sułtańskich pałaców. 

Kafle na ścianach haremu, Pałac Topkapı w Stambule

Kafle z Izniku na ścianach Błękitnego Meczetu w Stambule

Tu też Błękitny Meczet... i szaleństwo wzorów


Najsłynniejsze miejsca, w których produkuje się tradycyjną turecką ceramikę, to Iznik i Kütahya, mniejsze ośrodki jej wytwarzania to np. Avanos w Kapadocji czy Edirne w Tracji. Ceramiczne miseczki, dzbany, podkładki pod naczynia, kubki, lampy, talerze i inne bibeloty dostępne są jednak w całej Turcji. Ich cena zależy od procesu wytworzenia- najtańsze są te przygotowywane hurtowo, przy wykorzystaniu sitodruku, te droższe wytwarza się poprzez nałożenie wzoru kalką i ręczne ich kolorowanie, a najcenniejsze to takie, które od początku do końca wykonane są ręcznie. 

U góry płaski tani sitodruk, miseczki poniżej malowane ręcznie


Kolory naczyń mogą być różne. Tradycyjnie Iznik zaczynał od odcieni niebieskiego (kobaltowego), potem stopniowo dodawano inne kolory- czerwony, zielony, turkusowy. W Kapadocji tradycyjnymi kolorami były piaskowe odcienie brązu i beżu. Współcześnie spotkać można właściwie cała paletę barw, przez błękity i zielenie do czerwieni, pomarańczy, fioletów, żółci i czerni. 

Wzory też są różne. Obecnie stosowane wzornictwo powstawało poprzez łączenie na przestrzeni wieków elementów arabskich, perskich, tureckich, bizantyjskich, a nawet chińskich. Najpopularniejsze są motywy roślinne (w tym moje ukochane tulipany!!!- popatrzcie TUTAJ), a także abstrakcyjne symetryczne kompozycje. Oczywiście przedmioty wykonane tradycyjnie ręcznie to już ogromna rzadkość, najczęściej mamy do czynienia z masowymi wyrobami będącymi wariacją na temat dawnych wzorów. Nie zmienia to faktu, że produkty dostępne na bazarach czy w sklepikach to nadal wyroby miejscowe, a nie beznadziejna chińszczyzna, warto więc pomyśleć o tego typu prezentach i pamiątkach.

Jak już pisałam, ja w tureckiej ceramice jestem zakochana. Wiem, przez swoje krzykliwe kolory ociera się momentami o kicz... ale cóż poradzę, zachwyca mnie i tyle! Jedynie resztki zdrowego rozsądku powstrzymały mnie przed hurtowymi zakupami- skończyło się na kilku miseczkach, podstawkach i kubeczkach oraz jednej figurce tańczącego derwisza. Każde z nich to dla mnie miniaturowe dzieło sztuki.
















W tym sklepie otworzył się dla mnie ceramiczny raj!




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Najpopularniejsze posty na blogu