sobota, 25 listopada 2017

Obiekty z listy UNESCO- zwiedzamy Efez


 
Akcja "W 80 blogów dookoła świata" powraca! Tym razem będzie turystycznie, bo przyglądamy się obiektom z listy UNESCO na całym świecie. 

W moim artykule opowiem Wam o jednym z takich miejsc w Turcji, natomiast na końcu znajdziecie linki do informacji z innych krajów.  Serdecznie zapraszam!







Lista Światowego Dziedzictwa, czyli obiektów uznanych przez UNESCO za szczególnie wartościowe pod względem kulturowym bądź przyrodniczym, obejmuje obecnie 1073 miejsc w 167 państwach. W Turcji takich miejsc jest 17 (a kolejne 71 czeka na tzw. "Tentative List"). Pisałam już wcześniej o kilku z nich: Park Narodowy Goreme oraz kamienne miasta w Kapadocji TUTAJ i TUTAJ, Afrodyzja TUTAJ, Pamukkale i Hierapolis TUTAJ i TUTAJ, świątynia-muzeum Hagia Sophia TUTAJ, meczet Selimiye w Edirne TUTAJ, meczet Sultanahmet w Stambule TUTAJ, natomiast na liście Dziedzictwa Niematerialnego figurują m. in. oliwne zapasy TUTAJ.
Pełną listę tureckich obiektów objętych opieką UNESCO znaleźć można np. TUTAJ, a pokazuje je poniższy krótki filmik:






Jak już wielokrotnie pisałam, pozostałości kultur dawnego Rzymu i Grecji są moimi ulubionymi śladami historii, dlatego z przyjemnością napiszę dzisiaj o kolejnym nietuzinkowym miejscu, jakim są wpisane na listę UNESCO w 2015 roku ruiny starożytnego miasta Efez (tur. Efes) położone niedaleko tureckiego miasteczka Selçuk w prowincji Izmir. Miasto położone było oryginalnie na brzegu morza (obecnie odległość do morza to już 4 km!) i zasiedlone przez greckich kolonistów około 10 wieków p.n.e. Największy rozkwit przeżyło pod panowaniem rzymskim (od II w p.n.e), a zakończyło swą spektakularną karierę po najeździe Gotów w roku 263 n.e. i katastrofie w postaci trzęsienia ziemi w 614 r.n.e. Dopiero w XIX w. rozpoczęły się prace archeologiczne,w  wyniku których stopniowo odkrywano poszczególne obiekty. Na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO Efez znalazł się w 2015 roku.





Zwiedzanie Efezu rozpocząć można z dwóch stron i nie ma większego znaczenia, którą bramą się wejdzie- górną czy dolną. Jeśli zostawiamy samochód na parkingu (10 TL), warto jedynie pamiętać, aby wyjść z tej samej strony, bo w przypadku pomyłki czeka nas długa piesza trasa naokoło lub jazda taksówką. Bilety kupuje się przy wejściu, ich koszt to 40 TL za zwiedzanie miasta i (opcjonalnie) dodatkowe 20 TL za zwiedzanie ruin rzymskich willi. Nie jest to mało, ale moim zdaniem warto kupić oba bilety, a nie tylko ogólną wejściówkę, bo wille są jednym z najciekawszych elementów do zobaczenia w tym miejscu.

Najbardziej charakterystycznym budynkiem dawnego Efezu jest Biblioteka Celsusa, która była trzecią co do wielkości biblioteką świata starożytnego, mogącą pomieścić do 12.000 zwojów. Do dziś zachowała się zrekonstruowana z oryginalnych elementów, pięknie rzeźbiona fasada budynku, cała reszta padła ofiarą pożaru i trzęsienia ziemi. Od biblioteki bramą Cesarza Augusta przechodzi się na teren dawnej dolnej Agory.


Z daleka samotna fasada wygląda trochę abstrakcyjnie


Dopiero z bliska widać kunszt budowniczych

Czyż nie piękne?

Kolumnada otaczająca dolną agorę

Agora w Dolnym Mieście

Droga prowadząca kiedyś do portu


Do biblioteki od górnej bramy prowadzi szeroka, wyłożona kamiennymi płytami aleja. Była to tzw. droga "Κουρῆτες" ("kouretes"), łącząca dawniej starszą, górną część miasta z częścią dolną. Nazwa wzięła się od rytualnych tancerzy/wojowników, obrońców Zeusa w jego dziecięcym wcieleniu, którzy przechodzili tą drogą w procesjach, podczas których uderzali mieczami w tarcze, wganiając złe duchy. Wzdłuż drogi ustawiono uratowane podczas wykopalisk archeologicznych kamienne kolumny, fragmenty odrzwi, progów, rzeźb i innych części antycznych domostw. Wszystko wykonane jest z pięknego, oślepiająco białego kamienia, w dużej części marmuru. 


Główna aleja łącząca górne miasto z dolnym

Świątynia Hadriana

Kiedyś stał tu dom

Niektórzy jak widać stracili głowę

Fontanna Cesarza Trajana

Płaskorzeźby przy Drodze Ofiarowania

Sebasteion- świątynia, gdzie oddawano czci boskiej rodzinie cesarskiej

A tu świadek późniejszych czasów- bazylika w stylu bizantyjskim
zbudowana z wykorzystaniem fragmentów świątyń antycznych


W górnej części miasta można usiąść na kamiennych ławach widowni dawnego odeonu- zadaszonego teatru o 1500 miejscach, w którym odbywały się przedstawienia i koncerty. Natomiast w dolnej części zachował się stadion przeznaczony dla około 25.000 widzów. Uważa się, że jest to największy zachowany teatr z czasów antycznych. Początkowo wystawiano w nim sztuki teatralne, a w późniejszym okresie służył za arenę walk gladiatorów.


Odeon w Górnym Mieście

Potężny teatr/stadion w Dolnym Mieście

Starożytne trybuny- idealne miejsce na odpoczynek


A teraz wspomniane już wcześniej ruiny rzymskich willi. Teren, na którym się znajdują, został oddzielony od reszty i zabudowany w taki sposób, że powstało coś na kształt wielkiego blaszanego hangaru. Pod dachem prowadzone są intensywne prace rekonstrukcyjne, a turyści poruszają się między nimi na specjalnych podestach. Nie muszę chyba dodawać, że jest tam strasznie gorąco i tłoczno- ale mimo wszystko warto! Dawne wille zachwycają misternymi mozaikami, malunkami i zdobnymi kolumnami. Widać, że była to bogata dzielnica, gdzie dbano nie tylko o wygodę mieszkańców, ale i podkreślenie przepychem ich wysokiego statusu.

 
Z zewnątrz teren willi wygląda raczej paskudnie

Cały czas prowadzone są prace rekonstrukcyjne


Ślady namalowanych dekoracji ściennych

Kolejne malowidła- podziw bierze, jak pięknie zachowane!

Mozaika ścienna- Meduza

A to mozaika podłogowa. Ależ cierpliwości i pracy kosztowały takie ozdoby!

Jak widać, mozaikami wyłożone były ogromne przestrzenie

Ach, też chcę takie podłogi !!!!!

Widok z góry na jedną z willi

Ciekawe przejścia między budynkami. I rury, którymi prowadzono wodę !!!

Cudne, prawda? Uwielbiam taką dbałość o detale.


Na zwiedzanie Efezu warto przeznaczyć co najmniej kilka godzin. Warto też mieć ze sobą wodę i drobne przekąski- teren jest rozległy, nie ma się jak skryć przed słońcem, a kupienie czegokolwiek możliwe jest tylko przy bramach.  Czy warto, czy to antyczne miasto robi wrażenie? Tak- aczkolwiek z zastrzeżeniem, że gdybym mogła zwiedzić tylko jeden tego typu obiekt, byłaby nim na pewno Afrodyzja, która ma tyle samo uroku, a nie oblegają jej tłumy i można w spokoju obejrzeć wszystko i porobić fajne fotki (w Efezie na spokój nie ma najmniejszych szans).



Tutaj możecie poczytać o obiektach z listy Światowego Dziedzictwa UNESCO w innych krajach:

Austria: 
Viennese Breakfast: Austria na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO 
Chiny: 
Biały Mały Tajfun: Lijiang
Francja: 
Demain, viens avec tes parentsUNESCO
Gruzja:
Gruzja okiem nieobiektywnym: Dziedzictwo narodowe, Dziedzictwo Światowe
Hiszpania:
Hiszpański dla Polaków: Katedra w Salamance i jej nietuzinkowi mieszkańcy
Irlandia:
W krainie deszczowców: Irlandzkie obiekty na liście Unesco 
Japonia:
Japonia-info.pl: Kuchnia japońska dziedzictwem światowym
Kirgistan: 
Kirgiski.pl: Obiekty UNESCO w Kirgistanie
Szwajcaria:
Szwajcarskie Bliblablu:  Obiekty na liście UNESCO
Szwecja:
Szwecjoblog: Tu byłam, czyli 3 obiekty z listy UNESCO w Szwecji
Wielka Brytania:
Blog edukacyjny o angielskim po polsku: W tajemniczym kręgu Stonehenge
English Freak: W 80 blogów , czyli Tower of London jako jeden z obiektów UNESCO w Wielkiej Brytanii
Daj Słowo: Wybrzeże Jurajskie na południu Wielkiej Brytanii
Włochy:
Studia, parla, ama: W 80 blogów, czyli obiekty UNESCO we Włoszech: ciekawostki
Po Prostu Włoski: Ciekawostki o Wenecji i jej lagunie
Różne kraje:
Enesaj.pl: Turkijskie obiekty UNESCO


7 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie to zrobiłaś! Gdy się będę wybierać, Twój wpis może posłużyć jako przewodnik :) WOW, nawet z cenami!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybrałabym się :) Po Chinach żadne tłumy nie są mi straszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, Chin to na pewno nic nie pobije!

      Usuń
  3. Te podłogi są niesamowite! Też bym takie chciała mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oby te prace rekonstrukcyjne wyszły na dobre, a nie zaszkodziły.

    OdpowiedzUsuń

Najpopularniejsze posty na blogu