wtorek, 29 listopada 2016

Wioska całkiem nie z tej bajki


Dzisiaj zabiorę Was do miejsca tak dziwnego, że aż trochę nierealnego. Niecałe 130 km od Ankary znajduje się wioska Nasrettinhoca, w której zobaczyć można dekoracje jak z bajki albo planu filmowego... Zapraszam!



Do wioski trafiliśmy zupełnie przypadkiem, kiedy wracając znad morza do Ankary zauważyliśmy przy autostradzie pomnik o bardzo charakterystycznym kształcie mężczyzny siedzącego tyłem na ośle. Od razu przypomniała mi się zabawna historyjka o Nasreddinie Hodży jadącym do meczetu (tę i inne anegdoty znajdziecie TUTAJ) i postanowiłam skręcić, żeby zrobić kilka fotek. Na drodze przy figurze znajdował się napis, który sugerował, że gdzieś w pobliżu może znajdować się więcej rzeczy związanych z Nasreddinem, więc włączył się w nas duch tropicieli i podążyliśmy drogą wypatrując czegoś ciekawego. I proszę, nie rozczarowaliśmy się. Po kilku kilometrach trafiliśmy na wioskę, w której od figurek, pomników, plakatów i obrazów z Nasreddinem Hodżą aż kipiało! Poza figurami znaleźliśmy też lokalny "park ku czci" z szeregiem sułtańskich głów i oczywiście obowiązkowym Atatürkiem, a później przejechaliśmy się główną ulicą, na której poza hulającym wiatrem i palącym słońcem prawie nie było żywego ducha, a jak się już ktoś pojawił, to patrzył na nas jak na kosmitów i w popłochu uciekał. Sprawa była bardzo dziwna, bo wszystkie dekoracje wyglądały jak zrobione w jednym czasie, ale mocno już zużyte. Ot tak, jak gdyby ktoś miał jakiś kaprys, ale później zarzucił projekt i zapomniał o nim. Zastanawialiśmy się nawet, czy to nie są pozostałości po kręceniu jakiegoś  filmu, bo nagromadzenie tego wszystkiego w zapomnianej przez świat wiosce, gdzie pies z kulawą nogą nie zagląda, było kompletnie absurdalne.


Ten stojący w szczerym polu pomnik zaintrygował mnie na tyle, aby zjechać z autostrady.
Baner zaprasza nas do wioski, gdzie narodził się Nasreddin Hodża.



Jeden z pierwszych budynków, które widać po wjeździe do wioski,
to świetlica z charakterystycznym wizerunkiem




Nasreddin wita nas na każdym kroku







W internecie znalazłam zdjęcie, jak to miejsce wyglądało kilka lat temu
(źródło: internet)




Park z całym szeregiem popiersi sułtanów


Nad sułtanami dominuje zaś jedyny słuszny Atatürk



Nie do końca rozumiem to połączenie,
ale w Turcji chyba nic nie może istnieć bez wizerunku Atatürka  



Jak widać park ma lata świetności już dawno za sobą






Tutaj także czas nie był dla projektu łaskawy



Może mi się tylko wydaje, ale ten zapomniany Nasreddin wygląda nieco depresyjnie



Dopiero po powrocie do domu i solidnym przeszukaniu internetu udało mi się znaleźć strzępki informacji na temat tej dziwnej wioski. Do 1999 roku miejscowość nazywała się Hortu, ale wtedy ktoś "odkrył", że właśnie tu w roku 1208 urodził się nie kto inny, jak sam Nasreddin Hodża. Niestety, nie udało mi się znaleźć żadnych konkretnych informacji, na jakiej podstawie dokonano tego odkrycia, a sytuacja jest o tyle skomplikowana, że tureckich miast twierdzących, iż to właśnie tam narodził się Nasreddin jest co najmniej kilka (główne z nich to Akşehir, gdzie znajduje się oficjalny grób mędrca). Udało mi się ustalić, że w momencie przemianowania nazwy miejscowości na Nasrettinhoca, wykonano hurtem te wszystkie malunki i pomniki, licząc na gwałtowny wzrost zainteresowania wioską i napływ turystów. Podobno odbywały się tutaj nawet huczne festiwale ku czci tego zacnego filozofa. Chyba jednak pomysł w którymś momencie upadł, a dekoracji co prawda nie usunięto, ale nie miał się już kto nimi zajmować, nie było już też po co tego robić. Nie udało się również zatrzymać powolnego podupadania wioski- wg danych ze spisu miała ona około trzy tysiące mieszkańców w momencie rozpoczęcia projektu (1999), ale w roku 2012 było ich już tylko około sześciuset. I tak doszliśmy do stanu obecnego, gdzie z wyblakłych malunków odpada farba, a dawna fontanna stała się zasypanym kurzem zbiornikiem na śmieci.

Po naprawdę długich poszukiwaniach udało mi się znaleźć w sieci kilka filmików pokazujących wioskę w czasach, zanim upadły sny o turystycznej potędze. Bardzo szkoda mi tego projektu, bo widać, że miał potencjał !